W
I
Ę
C
E
J

«

N
E
W
S
Ó
W
Interpretacja tekstu The Day That Never Comes
dodane 01.09.2008 16:08:42 przez: Overkill.pl
wyświetleń: 6115
James' Girl podesłała nam swoją interpretację słów " The Day That Never Comes". Poniżej tekst w wersji polskiej i angielskiej, oraz dogłębna analiza słów i ich zrozumienie przez autora.



Mmmm! Przepiękna ballada! Właśnie siedzę ze słuchawkami na uszach i nie wiem, który już raz słucham tego utworu. Metallica ma dar do pisania pięknych ballad. Jestem nią zachwycona! Moim zdaniem, ten utwór, to jakby przekrój muzyki Metalliki. Od niezmiernie pięknej, delikatnej ballady, do zaskakująco ciężkiej, szybkiej jazdy z pięknymi solówkami i harmoniami gitarowymi. Nie mogę się uwolnić od niego. Chodzi za mną wszędzie, słucham go na okrągło. Znam już każdą jej nutkę i każde słowo, a jeszcze mi mało. :)

Obiecałam kilku osobom tłumaczenie i interpretację tekstu. Poniżej można przeczytać moja wizję tekstu i moją osobistą (jak najbardziej subiektywną i nieprofesjonalną) jego interpretację. Napisałam o wizji tekstu, ponieważ momentami jest to raczej wizja lub odczucia (jeśli ktoś woli), niż tłumaczenie. Niemniej uważam (jak już pisałam wielokrotnie i jeszcze pewnie nie jeden raz to powtórzę), że poezji nie musi się, a nawet nie należy, tłumaczyć dosłownie.

Wbrew protestom niektórych osób nadal uważam, że teksty Jamesa to piękna, czysta poezja. Jeśli ktoś się ze mną nie zgadza, to trudno, ja zdania nie zmienię. :)








The Day That Never Comes

Born to push you around
Better just stay down
You pull away!
He hits the flesh
You hit the ground
Mouths so full of lies
Tend to black your eyes
Just keep them closed
Keep praying
Just keep waiting


Waiting for the one
The day that never comes
When you stand up and feel the warmth.
But the sunshine never comes!
No! The sunshine never comes!

Push you cross that line
Just stay down this time
Hide in yourself
Crawl in yourself
You'll have your time
God I'll make them pay
Take it back one day
I'll end this day
I'll splatter color on this gray

Waiting for the one
The day that never comes
When you stand up and feel the warmth
But the sunshine never comes!

Love is a four letter word
And never spoken here
Love is a four letter word
Here! In this prison
I suffer this no longer
I put it into

This I swear!
This I swear!
The sun will shine
This I swear!
This I swear!
This I swear!




Ten dzień, który nigdy nie nadejdzie

Narodził się by tobą pomiatać
Teraz lepiej się schowaj
Ruszaj!
Jego uderzenie jest szybkie jak błyskawica
Ty uderz w podstawę
Ust przepełnionych kłamstwem
Daj odpocząć swym podbitym oczom
Po prostu je zamknij
Módl się!
Po prostu czekaj!


Czekaj na ten dzień,
Ten dzień, który nigdy nie nadejdzie,
Kiedy wstaniesz i poczujesz ciepło
Jednak promieni słońca już nie ujrzysz!
Nie! Blasku słońca nie zobaczysz już nigdy!

Przekroczyłeś linię
Teraz się wycofaj
Ukryj się wewnątrz siebie
Wczołgaj się w swoje wnętrze
Twój czas jeszcze nadejdzie
Boże, dopilnuję, aby za to zapłacili
Przywrócę ten dzień
Skończę z szarością tego dnia
Rozbryzgując po niej kolory

Czekaj na ten dzień,
Ten dzień, który nigdy nie nadejdzie,
Kiedy wstaniesz i poczujesz ciepło.
Jednak promieni słońca już nie ujrzysz!

Miłość jest jak przekleństwo
I nigdy tu o niej nie wspominaj
Miłość jest jak przekleństwo
Tu! W tym więzieniu
Nie zniosę dłużej tego cierpienia
Skryję go we wnętrzu!

Przeklinam to!
Ale Przysięgam!
Słońce znów zaświeci
Przysięgam!
Przysięgam!
Przysięgam!











Ktoś napisał w komentarzach, że to bardzo prosty tekst. Oj! Nie zgodzę się! Tekst Cyanide jest dużo prostszy i bardziej oczywisty. Ten tekst wcale nie jest prosty, a powiedziałabym, że wprost przeciwnie. Pod warstwą krótkich urywanych zdań, które wydaje się, że nie mają ze sobą nic wspólnego, kryje się pełno treści, które można interpretować na wiele sposobów. Sporo czasu mi zajęło jego przemyślenie. No, ale, już przechodzę do meritum, aby mi nikt nie zarzucił, że marudzę

The Day That Never Comes to moim zdaniem następny tekst Jamesa o osamotnieniu, niezrozumieniu, odrzuceniu człowieka. Coraz więcej takich ludzi wokół nas. My czasem, też to odczuwamy w większy lub mniejszy sposób. Czujemy się niepotrzebni, odepchnięci. Obecny świat (w znaczeniu społeczeństwo) jest nieprzyjazny dla jednostki. Wytworzyły się mechanizmy, które powodują, że człowiek czuje się zaszczuty, czasem ma wrażenie, że kontrolowany jest każdy jego krok. Świat wokół niego jest coraz bardziej obcy, traci kolory - szarzeje. To wszystko coraz bardziej go krępuje, aż wreszcie człowiek czuje się osaczony, jego przestrzeń życiowa zaczyna się kurczyć, czuje się w jak w więzieniu. Z przerażeniem widzi jak uczucia przestają mieć znaczenie, zanikają. Nie ma już prawdziwej miłości.

"Miłość jest jak przekleństwo
I nigdy tu o niej nie wspominaj
Miłość jest jak przekleństwo
Tu! W tym więzieniu "

Miłość nikomu nie jest potrzebna, jest przeszkodą, przekleństwem. Nie wolno o niej mówić, nie wolno okazywać uczuć, bo człowiek naraża się na śmieszność, na drwiny, na prześladowania.
Ci, co wytwarzają, te mechanizmy mają na ustach pełno pięknych słów, ale to kłamstwa. Oni nie mają żadnego szacunku dla człowieka, wydaje im się, że wolno im pomiatać innymi. Im chodzi o przejęcie kontroli nad Światem.


"Narodził się by tobą pomiatać"

Wystarczy, żeby ktoś się próbował nie zgodzić, z narzuconymi normami, zbuntować przeciw ograniczeniom, wówczas błyskawicznie dostaje nieoczekiwany cios, który przywołuje się go do porządku.
Tylko jednostki próbują się buntować, oddawać ciosy, ale w momencie, gdy przekroczą zakazaną dla nich granicę - zaczyna być dla nich niebezpiecznie.


"Przekroczyłeś linię
Teraz się wycofaj"

Wówczas najlepszym wyjściem dla nich jest zniknięcie, wycofanie się. Wyleczenie ran zdobytych podczas próby buntu i cierpliwe przeczekanie najgorszego czasu z nadzieją, że nadejdzie dzień, gdy będą mogli poczuć się znów szczęśliwi i wolni. Żarliwie modlą się o to, by wstając rano mogli poczuć na swej twarzy ciepłe promienie słońca.

"Daj odpocząć swym podbitym oczom
Po prostu je zamknij
Módl się!
Po prostu czekaj!

Czekaj na ten dzień,
Ten dzień, który nigdy nie nadejdzie,
Kiedy wstaniesz i poczujesz ciepło
Jednak promieni słońca już nie ujrzysz!
Nie! Blasku słońca nie zobaczysz już nigdy!"

Ale ten dzień nie nadchodzi. Wydaje się, że nie nadejdzie nigdy. Zaczynają, więc tracić nadzieję, poddawać się, zamykać w sobie. Część z nich staje się bohaterami Cyanide.

Ale przecież tak wcale nie musi być. Wystarczyłoby tylko, aby znalazł się ktoś, kto wyciągnie do nich pomocną dłoń.

"Twój czas jeszcze nadejdzie
Boże, dopilnuję, aby za to zapłacili
Przywrócę ten dzień
Skończę z szarością tego dnia
Rozbryzgując po niej kolory
[...]
Nie zniosę dłużej tego cierpienia
Skryję go we wnętrzu!

Przeklinam to!
Ale Przysięgam!
Słońce znów zaświeci
Przysięgam!
Przysięgam!
Przysięgam!
"

Nie wolno tracić nadziei. Czasami okazuje się, że ich modlitwy zostają wysłuchane i pojawia się taki ktoś. Ktoś, kto ma w sobie tyle siły, że potrafi się skutecznie przeciwstawić okrutnym mechanizmom, obiecuje pomoc w wyzwoleniu z osamotnienia. Obiecuje sprawić, iż ujrzą znów blask słońca, a szary świat ponownie odzyska barwy. To daje nadzieję, na lepsze jutro, na zerwanie krępujących więzów, odzyskanie wolności i szczęścia.





Tekst jest smutny, jednak posiada pozytywne przesłanie. Mówi nam, że mimo tego, iż żyjemy w świecie, w którym człowiek jest mało liczącym się pionkiem, w którym czuje się zagubiony, nie jest jednak sam. Są obok ludzie, którzy myślą podobnie i którzy są gotowi pomóc w trudnych chwilach.

Ktoś może postawić mi zarzut, że napisałam bardzo ogólnie, że nie doprecyzowałam, kim są ci "Oni", którzy pomiatają innymi, ani kim jest ten pozytywny bohater, który nagle pozwala się biednym, stłamszonym ludziom odrodzić się z popiołów. James jest poetą, który pisze swoje teksty w taki sposób, że każdy może się w nich doszukać czegoś innego i każdy będzie miał rację. Dla każdego ci "oni" i ten bohater, to będzie ktoś inny.

Można podejść do sprawy bardzo ogólnie - wziąć pod uwagę ogół społeczeństwa, a na tym tle zagubione jednostki, które nie potrafią sobie poradzić z ogólnie panującą znieczulicą i pędem za dobrami doczesnymi. Wówczas "Oni" to będą ludzie, którzy ustalają w tym społeczeństwie normy postępowania. Ale jak w każdym społeczeństwie są też ludzie, którzy są gotowi bezinteresownie pomagać tym zagubionym, którzy nie dają sobie rady w życiu.

Ktoś inny może podejść do sprawy od strony indywidualnego człowieka.





Można przyrównywać sytuację do służby wojskowej. "Koty", "fale", znęcanie się. Takiemu poniżanemu żołnierzowi wydaje się, że wybawienie nigdy nie nadejdzie. I oto znajduje się ktoś, kto pomaga wyjść z opresji. Kto? Może ktoś troszkę wyższy stopniem od oprawców, a może kolega, który jest "napakowany" i nie boi się, że ktoś mu da łomot, bo taki łomot, to on może komuś zrobić, a nie ktoś jemu.

Może mowa tu o jakiejś sytuacji w pracy? Jest szef, który pomiata pracownikiem, koledzy też mu nie pomagają, czuje się osamotniony. Ale okazuje się, że jednak znajduje się ktoś, kto wyciąga pomocną dłoń do tego człowieka.

Może to być również o człowieku, który przeżył ciężki zawód miłosny, czuł się niepotrzebny, odrzucony stracił nadzieję, na szczęście - blask słońca. Ale poznał kogoś, kto wreszcie go pokochał i życie odzyskało utracone barwy.





Można również podejść do tematu globalnie. Słowa utworu to opis bliskiego końca Świata.
Sytuacja na świecie prowadzi do jego ostatecznej katastrofy. Politycy i możni tego świata (ci pomiatający innymi) pilnują tylko swoich interesów. Świat staje się coraz bardziej podobny do opisywanego przez Orwella w Roku 1984. Są tacy, którzy zostali stworzeni do pilnowania i inwigilacji innych, większość społeczeństwa się podporządkowuje, ludzie stają się zimni i obojętni, nie ma uczuć, brak prawdziwej miłości. Niektórzy próbują się buntować, ale takich się eliminuje. Aby przeżyć - muszą uciekać, ukrywać się. Przywódcy zaś kłócą się między sobą, zapatrzeni w swoje własne sprawy nie zważają na maluczkich. Jeśli ich nikt nie powstrzyma, to zniszczą świat, nigdy już nie wstanie nowy dzień. Totalna zagłada. I to poranne ciepło, które poczujemy na twarzy nie będzie ciepłem promieni słońca, tylko wybuchu atomowego. Ale oto pojawia się nadzieja! Rozsądni, mądrzy ludzie, którzy widzą, że jak nie zorganizują siebie i innych do działania i nie przeciwstawią się destrukcyjnej grupie, to Świat przestanie istnieć. To oni są tymi pozytywnymi bohaterami obiecującymi ukarać winnych i przywrócić blask słońca.





Oczywiście można powiedzieć, że to wszystko nadinterpretacje. Jednak ja, słuchając pięknego głosu Jamesa śpiewającego ten tekst właśnie takie rzeczy widzę. A jeśli ktoś inny odczuwa coś innego? To dobrze! To następny dowód na potwierdzenie mojego twierdzenia, że James potrafi bardzo sprawnie operować słowami. :)

Pozdrawiam
James' Girl



ToMek 'Cause We're Metallica
AeroMet


Waszym zdaniem
komentarzy: 3
Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze.
MetallicA11101985
22.10.2015 22:18:33
O  IP: 188.146.64.235
Odkąd zacząłem Metalliki słuchać szedłem z Nią przez rżonę wydarzenia w swoim życiu . No i tak było pięknie była MetallicA teraz mam spieprzone życie jest MetallicA ale wierzę że będzie pięknie no i będzie Metallica .
OVERKILL.pl © 2000 - 2024
KOD: Marcin Nowak