Po dwóch latach od ostatniego koncertu Metalliki w Polsce, zespół z Bay Area powrócił do naszego kraju w ramach trasy M72 World Tour, która promuje ich ostatni album "72 Seasons".
Dwa lata od ostatniego koncertu w Polsce, jednak o wiele dłużej musieli czekać fani, którzy chcieli zobaczyć tę legendę ponownie w Kotle Czarownic, bowiem ostatni raz Metallica zagrała tam... 18 lat temu.
Koncerty Metalliki w Polsce zawsze są dużym wydarzeniem i wielkim świętem dla fanów ciężkiej muzyki. Oczywiście narzekających na przeróżne aspekty nie brakowało: począwszy od regulaminu wydarzenia, formy poszczególnych członków zespołu, aż w końcu na utwory, które zespół gra na aktualnej trasie. Mimo wszystko jednak zespół zgromadził na Stadionie Śląskim rekordowe 90 tys. widzów, pobijając rekord, który do tej pory należał do Dawida Podsiadło.
Tak naprawdę całe wydarzenie koncertowe rozpoczęło się… dzień wcześniej, kiedy to w Międzynarodowym Centrum Kongresowym w Katowicach otwarto
Pop-Up Shop, czyli sklep Metalliki, gdzie można było dorwać merch zespołu. Deszczowa pogoda nie powstrzymała fanów od kolejkowania pod sklepem od wczesnych godzin porannych, a katowickie ulice już od poniedziałku były pełne osób w koszulkach z grafikami albumów „Kill ‘Em All”, „Ride The Lightning” czy „Master of Puppets”.
Na szczęście dzień koncertu przyniósł nam piękną i słoneczną pogodę. Przed wyjściem na scenę Jamesa Hetfielda i spółki zaprezentowały się zespoły Knocked Loose oraz Gojira. Ten drugi już doskonale wie, jak to jest być supportem dla takiej legendy – Gojira miała już okazję występować z Metallicą.
O 20:45 wszyscy zgromadzeni na Stadionie Śląskim wiedzieli co wydarzy się za kilka minut. Z głośników poleciały pierwsze dźwięki utworu „It’s A Long Way to the Top” od AC/DC, a to oznaczało tylko jedno – jesteśmy o jeden utwór od wejścia na scenę gigantów metalu.
Po intrze koncertowym „The Ecstasy of Gold” na scenie pojawili się James Hetfield, Lars Ulrich, Kirk Hammett oraz Robert Trujillo zaczynając ten wieczór od mocnego uderzenia w postaci dwóch klasycznych reprezentantów z albumu Ride The Lightning, czyli
„Creeping Death” oraz
„For Whom The Bell Tolls”. Zdecydowanie największą niespodzianką w secie okazał się
"Of Wolf and Man" zagrany u nas pierwszy raz od 14 lat - ostatni raz na Bemowie 2012 podczas trasy z okazji 20-lecia Czarnego Albumu.
„Dobrze Was znów zobaczyć. Metallica jest traktowana tak wyjątkowo w Polsce, jak rodzina. Bardzo wam dziękujemy” – te słowa wypowiedział do nas James Hetfield, po czym wybrzmiały dźwięki „The Memory Remains”, którego zabrakło podczas warszawskich koncertów w 2024 roku.
Dalszą część setlisty zespół idealnie zbalansował tworząc kontrasty na zasadzie utwór z mocnym uderzeniem/utwór spokojny. I tak otrzymaliśmy pary
Lux Aeterna/The Unforgiven,
Fuel/The Day That Never Comes czy
Nothing Else Matters/Sad But True.
Przed
„Sad But True” mogliśmy usłyszeć z ust Hetfielda dedykację dla młodego Kacpra, który walczy z rakiem, ale dzięki fundacji Make-A-Wish trafił na koncert i może tego dnia świętować razem ze swoją Metallikową rodziną.
W trakcie tradycyjnego momentu jammowania Kirk Hammett i Robert Trujillo zagrali fragment kultowego utworu
"Chcemy być sobą" z repertuaru Perfect. To był piękny ukłon w stronę polskich fanów i jeden z tych momentów, które na długo zostaną w pamięci uczestników koncertu.
Ostatnia faza koncertu przyniosła nam największe hity zespołu, a zarazem utwory z lat 80. Chodzi oczywiście o balladowy
„One”, ulubieniec publiczności
„Seek & Destroy” oraz kultowy
„Master of Puppets”, który kilka lat temu dostał dodatkową uwagę od młodszego pokolenia za sprawą serialu „Stranger Things”.
Klimatu i dobrej zabawy nie brakowało, jednak wszystko co dobre musi się kiedyś skończyć, a ten początek końca nastał wraz z pierwszymi dźwiękami „Enter Sandman”. Bisów nie było, ale zespół po ostatnich dźwiękach został jeszcze z fanami na 10 minut rzucając kostki, pałeczki, a nawet frotki.
„Nie było nas tutaj 18 długich lat… Chcielibyście, żebyśmy jeszcze wrócili?”. To pytanie Larsa Ulricha spotkało się z tak ogromnym entuzjazmem, że nie dało się usłyszeć co jeszcze duński perkusista miał nam do powiedzenia. Miejmy nadzieję, że podał wtedy datę kolejnego koncertu w Polsce.
Tomasz Musiał
Overkill.pl