W
I
Ę
C
E
J

«

N
E
W
S
Ó
W
Nowy Jork – potrzeba polegania na sobie (So What! – sierpień 2020)
dodane 12.09.2020 14:33:43 przez: Marios
wyświetleń: 1659
12 września 2020 roku w Fillmore planowany był drugi koncert Metalliki w ramach Helping Hands. Miało być spotkanie w miłej atmosferze, mnogość działań charytatywnych i wreszcie koncert, którym kapela zamierzała uświetnić wrzesień, jako miesiąc walki z głodem w fundacji All Within My Hands. Spotkania nie będzie, koncertu nie będzie, ale charytatywne działania pozostają, o czym zespół informuje za pośrednictwem swoich mediów internetowych.







Aktualnie 900 000 Nowojorczyków pozostaje bez pracy. Pomimo swojej wielkości i gęstości zaludnienia, gdy sytuacja jest trudna, Nowy Jork staje się naprawdę dużą wioską, której mieszkańcy mogą na siebie liczyć. Gabrielle Mizrahi z banku żywności City Harvest, z siedzibą w NY uosabia tego ducha wspólnoty i wyjaśnia Steffanowi Chiraziemu, jak to jest być Nowojorczykiem na pierwszej linii frontu w tym najbardziej szalonym, 2020 roku.


tekst: Steffan Chirazi
tłumaczenie: Marios


Będzie zabawnie - rozmawiam z Gabrielle Mizrahi o jej życiu i karierze, kiedy dochodzimy do momentu, gdzie porzuciła ciepłą posadkę w magazynie Vouge na rzecz pracy w jednym z największych banków żywności na Manhattanie. Rozumiecie, nie jest to ścieżka kariery zawodowej, jaką wybrałaby większość ludzi. Można śmiało powiedzieć, że zanim zaczęłam pracę w City Harvest, nie sądziłam, że temat niedoboru żywności będzie tym, w obrębie którego chciałabym pracować – chichocze.

Urodzona i wychowana w Nowym Jorku Gabrielle we wczesnych latach życia była wtajemniczona w wiele aspektów tego niezwykle złożonego miasta: W dzieciństwie naprawdę interesujące było to, że mieszkałam z mamą w świetnej okolicy na Long Island, gdzie była świetna szkoła. Nie było tam widocznych oznak ubóstwa. A mój tata w tym samym czasie mieszkał w Queens i tam był zupełnie inny świat i całkiem inne doświadczenia. Nowy Jork to wiele różnego typu dzielnic, niekoniecznie bogatych, których nie widać tak dokładnie, gdy patrzy się z Long Island. Takie obserwacje wykazały, że Gabrielle jest jedną z tych niezwykłych, rzadko spotykanych ważnych osobowości, które pasjonują się pracą nakierowaną na pomoc innym, zamiast wybierać coś, co wydaje się bardziej atrakcyjną ścieżką kariery zawodowej. Nie, żeby posada w magazynie Vouge była jej wymarzoną pracą, co to, to nie. Na początku były studia w dziedzinie historii i potencjalna kariera archiwisty. Jednak Gabrielle za chwilę odkryje, że jej pasje poniosą ją gdzieś indziej.

Ukończyłam historię na uniwersytecie Tulane w Nowym Orleanie i byłam w stu procentach przekonana, że moim miejscem będzie zakurzone zaplecze i patrzenie na starocie – śmieje się. Złapałam się na staż w Narodowym Muzeum II Wojny Światowej, co było fantastyczne i spędziłam całe lato na zapleczu, oglądając stare zdjęcia z IIWŚ. Było to niesamowite doświadczenie, ale szczerze mówiąc, nie sądziłam, że chciałabym to robić do końca życia. Vis a vis znajdowało się niesamowite muzeum sztuki o nazwie Ogden Museum of Southern Art., w którym poszukiwano wówczas stażysty ds. Rozwoju Komunikacji. Zgłosiłam się tam, gdy skończył mi się staż w muzeum i wówczas wkroczyłam w świat pracy w organizacjach non-profit, gdzie zajęłam się pozyskiwaniem funduszy na działalność organizacji – szczególnie dla galerii i muzeów sztuki.





Po uzyskaniu tytułu magistra Gabrielle wróciła do Nowego Jorku, gdzie znalazła zatrudnienie w wydawnictwie Condé Nast i magazynie Details. Stało się to na dwa tygodnie przed bankructwem Datails, ale bez obaw. Od czego jest Vouge tuż za rogiem, prawda? Spędziłam tam rok jako asystentka – śmieje się. W tamtym momencie nadal chciałam pracować w świecie sztuki i być związana z muzeami. Zaraz po tym, jak skończyłam szkołę, potrzebowałam pracy i miałam świetną okazję popracować dla tej bardzo, bardzo znanej marki. Dla mnie te światy były obok siebie: sztuka i moda – luksusowy magazyn z najwyższej półki… To była ta sama przestrzeń.

Nie minęło wiele czasu, a Gabrielle dostała ofertę pracy w małej nowojorskiej organizacji non-profit. To tam mocno zacisnęła zęby, by sprawdzić i zobaczyć, czym powinna być taka organizacja: Chodziło o stanowisko kierownika ds. Rozwoju w organizacji, która pomagała gromadzić fundusze i wsparcie dla ruchów artystycznych, które animowały dla biednych dzieciaków z Nowego Jorku, co dla mnie brzmiało świetnie – mówi Gabrielle. Byłam tam trzy miesiące i czułam, że nie wykorzystują tych funduszy naprawdę efektywnie i bardzo mnie to zasmuciło, bo nie chcę prosić ludzi o pieniądze, jeśli nie zostaną one odpowiednio spożytkowane, czyli tak, by czynić dobro! I muszę dodać, że sytuacja dotyczy tylko czasu, kiedy ja tam byłam, bo przeszli już restrukturyzację.

W taki sposób Gabrielle dała znać o sobie rekruterom i wkrótce skontaktowała się z nią osoba z City Harvest. Zadziało wszystko wzorowo – Gabrielle zajęła się szybko łączeniem filantropijnej strony przedsięwzięcia z korporacjami działającymi w Nowym Jorku, a wszystko na potrzeby City Harvest. Chodziło o wolontariat i zbieranie funduszy przez pracowników naszej organizacji, czy też przekazanie dotacji albo prezent bezpośrednio na rzecz City Harvest w celu wsparcia naszej pracy – wyjaśnia. A pewnego dnia możesz pogadać z kimś, kto zwykle spędza czas w sali konferencyjnej i pokazując jej jakiś nasz program, czy mobilny rynek na którym działamy, edukujemy ich w temacie głodu w Nowym Jorku, pokazując jednocześnie, jaką mogą zrobić różnicę i jak bardzo pomóc.





Na tak gęsto zaludnionym obszarze jak Nowy Jork, problem niedoboru żywności sięga swoimi długimi, śliskimi mackami obszarów, które mogą wydać się zaskoczeniem dla niewtajemniczonych: W City Harvest przez cały czas rozmawiamy o tym, co otworzyło oczy takim osobom jak ja, które nie miały wielkiego doświadczenia w świecie niedoborów jedzenia - mianowicie, chodzi o to, że mamy w głowie jakiś tam obraz osoby, która jest głodna, nieważne, czy jest to osoba bezdomna, czy taka, która po prostu nie ma pieniędzy, by kupić jedzenie – mówi Gabrielle. Wiele przypadków, które na co dzień widzimy – i to wielokrotnie na własne oczy – to np. pielęgniarki, które mają dostęp do darmowego jedzenia, albo osoby pracujące na dwóch etatach, które nadal potrzebują dostępu do bezpłatnego jedzenia. W Nowym Jorku, przy tak wielkiej ilości ludzi, czasami ciężko dostrzec, kto potrzebuje tej pomocy, a kto może nie walczy o przetrwanie, ale mimo wszystko nie wiąże końca z końcem.

Jakby dzisiejsze, coraz bardziej niebezpieczne ekonomiczne zróżnicowanie społeczne to było mało, pandemia nie tylko mocniej zarysowała linie podziału, ale też wprowadziła w zamęt miliony ludzi: Niekoniecznie chodzi to o to, że wcześniej korzystali tylko bezrobotni, a teraz dołączyły osoby zwolnione z pracy – kontynuuje Gabrielle. Bardziej widoczne jest obniżenie pensji z powodu pandemii, są oczywiście osoby zwalniane przez pandemię, są wreszcie ludzie, którzy stracili pracę nie z własnej winy przez covid i ich aktualny poziom życia powoduje tyle, że potrzebują dostępu do naszych usług. Myślę, że covid uwidocznił wiele ze spraw, które czaiły się tuż, tuż – mianowicie to, że ludzie mieli zbyt skromną poduszkę finansową i byli tylko kilka wypłat od konieczności dostępu do bezpłatnego jedzenia.

Sporym echem odbijały się donosy o górach żywności, które z powodu pandemii nie mogły się tak dobrze sprzedać i w pewnym momencie spiętrzenie groziło absurdalnym skutkiem ogromnego marnotrawstwa. City Harvest bardzo szybko wysondowali takie sytuacje i przejmował tę żywność, gdy tylko stało się to możliwe: Nasz zespół zajmujący się pozyskiwaniem jedzenia, pracuje nie tylko na szczeblu lokalnym, ale również krajowym. Wszystko po to, by móc znajdować naprawdę zdrowe, dobre jedzenie i docierać z nim do potrzebującej społeczności. Rozmawiałam z kimś z naszej ekipy i kilka dni po zamknięciu restauracji ludzie z naszego zespołu pracowali po 15 godzin na dobę, rozmawiając z właścicielami, którzy mieli nadwyżki żywności. Przechwytywaliśmy je jak najszybciej. Mieliśmy więc sporo szczęścia, że pozyskaliśmy tyle, ile potrzebowaliśmy na ten rok, a nawet więcej w związku z tym, by zaspokoić potrzeby obecnej sytuacji.





Z rozmowy z Gabrielle dowiedziałem się, że te wysiłki pozwoliły do końca roku podatkowego (czyli 30 czerwca) uratować i rozdysponować 40 000 ton żywności. Jest to bardzo imponująca liczba. Gabrielle jest dumna z entuzjastycznego nastawienia, poziomu i zaangażowania w pracę, pomimo tego, że wystąpiły problemy pandemiczne: Zwykle pracujemy z ok. 400 jadłodajniami i spiżarniami naszych partnerów, którzy pomagają nam w dostarczaniu żywności. Sporo z nich musiało zamknąć swoje drzwi na czas kwarantanny i wielu innych powodów – kontynuuje Gabrielle nie tracąc czasu na oddech. Być może to dlatego, że nie byli w stanie pozyskać wystarczającej liczby wolontariuszy, bo ludzie po prostu nie opuszczali swoich domostw. Być może ludzie obsługujący magazyny były osobami starszymi, czyli najbardziej narażonymi na skutki zachorowania. Świat się zatrzymał, a w City Harvest polegamy na wolontariuszach. Rocznie pomaga nam 10 000 takich osób. Musieliśmy zadbać też o nich, upewnić się, że pracują w odpowiedniej odległości od siebie. Musieliśmy być pewni, że postępujemy zgodnie z wytycznymi, że nie narażamy nikogo na niepotrzebne ryzyko. I chcę powiedzieć, że odzew był niesamowity, bo kontaktowało się z nami bardzo dużo ludzi z pytaniem jak mogą pomóc. To było naprawdę inspirujące.

Zrobiliśmy dużo, by reagować na problemy, które wynikały z zamykania magazynów. Otwieraliśmy awaryjne miejscówki z jedzeniem i dostarczaliśmy tam większe partie żywności, by można było obsłużyć więcej osób z regionu. Pojawiło się tak wiele niedogodności, że uważam za godne podziwu to, w jaki sposób pracownicy City Harvest byli w stanie szybko rozwiązywać te problemy
.

Oprócz widocznego wsparcia żywnościowego, City Harvest jest także organizacją mocno inwestującą w edukowanie społeczności zagrożonych niedoborem żywności: Na naszej stronie internetowej mamy całą sekcję poświęconą poradnictwu i jako organizacja naprawdę naciskamy na wszystko, co pomaga osobom zagrożonym głodem – zapewnia Gabrielle. Każdy może uzyskać dostęp do informacyjnej pomocy i sprawdzić, jakimi kwestiami związanymi z rozwiązywaniem problemu głodu się zajmujemy i jakie działania podejmowaliśmy w przeszłości.

Nie ma wątpliwości, co do jednej sprawy: największym problemem, przed którym stoi City Harvest, podobnie jak i reszta społeczeństw – jest choroba COVID-19. W takich momentach próba zaplanowania rzeczy na przyszłość zakrawa na głupotę, jednak City Harvest nie mają luksusu czekania na to, aż wszystkie puzzle na powrót znajdą się na swoim miejscu: Po prostu nie wiemy, co będzie dalej i jest to naprawdę trudne – wzdycha Gabrielle. Oczywiście współpracując na tak bliskim poziomie z naszymi korporacyjnymi partnerami, widzimy, że niektóre firmy przygotowują się do wznowienia działalności, ale są też tacy, którzy twierdzą, że wstrzymają się z otwarciem przynajmniej do przyszłego roku, i są jeszcze ci, którzy będą kontynuować w trybie home office. Są też ci, którzy nie mogą doczekać się powrotu do biur. Wszystko sprowadza się do jednego – gospodarki: kto będzie pracował, ile osób nie będzie miało pracy, a ile ją zachowa… To nieprzewidywalna i bardzo płynna sytuacja.

Jednak wśród tych wszystkich wątpliwości, Gabrielle ma powody, by być pozytywnie nastawioną, ponieważ wsparcie ze strony nowojorskiej społeczności było w tych trudnych czasach rzeczą brawurową: Jedna sprawa nas martwiła na początku pandemii: czy w ciągu pierwszych kilku tygodni po wielkiej fali wsparcia ludzie o nas nie zapomną. Czy zapomną o niebezpieczeństwie niedoboru żywności… I wiesz, to po prostu nie zwolniło – uśmiecha się szeroko Gabrielle. Ludzie nadal nas wspierają, co jest sprawą niesamowitą. Uważam, że nadal będą się o siebie troszczyć. Pomaga mi to i pozwala utrzymać tę wielką nadzieję.



Gabi Mizrahi



Feeding America to kolejna z wielu organizacji pomocowych, które we wrześniu dołączyły do programu walki z głodem i ramię w ramię z fundacją All Within My Hands prowadzi działania, które pomogą krok po kroku w niwelowaniu głodu.





Metallica: Aby dowiedzieć się więcej o tym, jak możemy przyczynić się do pomocy, spotkaliśmy się z naszymi partnerami z Feeding America, by omówić sposoby ich pracy i sprostać potrzebom coraz większej liczby rodzin, które potrzebują żywnościowego wsparcia w związku z wyzwaniami ekonomicznymi, które wywołane zostały trwającą pandemią. Jest wiele sposobów na to, by wnieść swój wkład w walkę z głodem. Feeding America obchodzi 40 rocznicę działalności i z tej okazji zaproponowali program 40 000 działań w sferze publicznej – składają się na to m.in. darowizny, pomoc wolontariuszy, udostępnianie postów w mediach społecznościowych i wszystkich działań, które pomogą położyć kres niedoborom jedzenia.






Po więcej informacji na temat pomocy świadczonej przez obie organizacje zapraszamy na strony internetowe:


City Harvest - tutaj
Feeding America - tutaj
All Within My Hands - tutaj
















Marios
Overkill.pl


Waszym zdaniem
komentarzy: 2
Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze.
Marios
12.09.2020 15:41:08
O  IP: 0.0.0.77
Przecież już im dołożyli do interesu 100 000 $ :)
siara
12.09.2020 15:20:05
O  IP: 0.0.0.185
jeszcze kilka miesięcy i tą pomoc skierują do LIVENATION
OVERKILL.pl © 2000 - 2022
KOD: Marcin Nowak