Minął rok od dwunastego występu Metalliki na polskiej ziemi. Czy nadal nie możecie się po tym wydarzeniu ogarnąć? Hej, snakepitowcy! Dalej jesteście w szoku bliskości zespołu? Małgorzata
BlackEMka blisko rok temu napisała na Overkillu fantastyczny komentarz podsumowujący koncert naszego ukochanego zespołu w stolicy. Komentarz, który bez dwóch zdań jest sam w sobie bardzo ciekawym artykułem - sprawozdaniem. Wróćmy na chwilę do 21 sierpnia 2019 roku.
Minęły 2 tygodnie, a ja nadal nie mogę się po tym wszystkim ogarnąć. Dalej jestem w szoku, widząc siebie na Instagramie Larsa i tutaj też :O
Realizację spełnienia mojego marzenia zaczęłam już 20 sierpnia, (jak się mieszka na Końcu Świata to trzeba jechać dzień wcześniej). Przez całą podróż czułam napięcie związane z tym, że ja serio będę widziała się z takim legendarnym zespołem. Gdy już zajechaliśmy, obowiązkowo musiałam cyknąć fotkę PKiN oraz zacytować Niemena z mojego ulubionego kawałka, a dzień później grała go sama Metallica :) Lokalizację noclegu mieliśmy idealną: 10 minut z buta do Narodowego, 5 minut z buta do całodobowego Carrefoura, pół godziny do Centralnego. Oczywiście Gosia dzień przed samym koncertem nie mogła spać. Cały czas myślałam jak to spotkanie będzie wyglądało, kto da opaski i po nas przyjdzie.
Następnego dnia przed 14.00 wyszliśmy z pokoju. Myślę:
OK, przejdę tylko most i będę na miejscu… Taaa mostem idziesz, idziesz i końca nie ma. Towarzyszył mi przy tym niepokój - jest za wąski, niezabezpieczony od strony ulicy, ma się wrażenie, że zwyczajnie coś w człowieka wjedzie. OK, jesteśmy pod stadionem. Mapka i ogarniamy gdzie jest Box Office, bo w jego okolicy miała być zbiórka. Bliżej planowanej godziny zaczęli dochodzić kolejni zwycięzcy. Dowiedziałam się, że niektórzy wygrali za drugim razem, inni czekali tyle co ja, a nawet dłużej, bo i 20 lat :o

Czekamy, czekamy… Bliżej 15:30 widzimy, jak idzie dwóch napakowanych typów. Tak, to na pewno ONI!! Każdy stał w kolejce z dowodem, a gość odhaczał na kartce czy ja to na pewno ja. Kiedy zaczął mnie opaskować, cieszyłam się jak głupia, po czym spytał o mojego gościa do Snake Pitu, drugi typ zakładał do niego opaski. Na ten moment pożegnałam się z siostrzenicą i wszyscy szczęśliwcy ruszyliśmy do miejsca spotkania. Nawet nie wiecie jak epicko było iść jak VIP przez bramki w miejsce, gdzie przeciętny Kowalski nie może wejść:) Idziemy, idziemy i wylądowaliśmy w pomieszczeniu ,które było zasłonięte czarną kotarą. Kazali nam tam czekać, mówili kto zaraz przyjdzie.
Pierwszy pojawił się Robert. Miałam na tyle gorzej, że stałam jako ostatnia w kolejce, a może i lepiej? Nie wiem. Kiedy już była moja kolej, powiedziałam jak się denerwuję, Robert spokojnym głosem zaczął mnie uspokajać, mówić bym się tym cieszyła. Odparłam mu, że wiem, po czym czy mogę go przytulić. Zgodził się od razu. Jakie to było piękne uczucie przytulać kogoś, kogo nie da się spotkać od tak na co dzień :D Później byłam przekonana, że pojawi się Kirk, a na końcu dopiero wesoły Duńczyk. Było odwrotnie. Lars wchodzi i od razu wszyscy się cieszą. W sumie na wszystkich wszyscy się cieszyli :p Tak jak to zawsze, gdy oglądałam filmiki z Meet&Greet na YouTube - patrzy się podczas rozmowy z tobą głęboko w oczy, słucha, nie spieszy się nigdzie. Starałam się nie płakać, ale w momencie kiedy zabrał kartkę ode mnie i zaczął ją czytać (mam nawet zdjęcie z tego momentu), a potem powiedział, że to miłe i sam z siebie mnie przytulił. Tak, Lars Ulrich, mój idol, mnie przytulił. To możecie się domyślać, jak oczy zrobiły mi się mokre. Lars pytał czy widziałam już ich wcześniej, ile razy i czy mieszkam w Warszawie – przy ostatnim nie mogłam ogarnąć, nie wiem czy to przez szok czy przez akcent, jednak tam mogłam liczyć w razie czego na pomoc :)
Do tego jeszcze zrobili mi niespodziankę. Podejrzewam, że w momencie kiedy wychodził z Meeta, powiedział ochroniarzom by dali mi drumsticka. Po jakimś czasie podszedł do mnie jeden, spytał który to mój plecak, zabrał mi go na chwilę, a potem wrócił. Podchodzi do mnie z lekko otwartym plecakiem i mi pokazuje co jest w środku… A ja mam zawał i szok na raz!! Każdy kto mnie zna wie, jakiego mam pierdolca na punkcie tego zespołu i jakie to było dla mnie ważne. Nie każdemu mówię o swoim życiu, bo to cholernie trudne.
LARS JEST KOCHANY DLA FANÓW.
Jeszcze sobie żartował:
Ooo, zaraz przyjdzie Kirk Hammett… No i jest Kirk. Ktoś zasugerował, byśmy zrobili sobie wspólną fotkę. Lars od razu się zgodził, ja w szoku sobie stoję przy ścianie, zamiast do nich podejść po czym słyszę jak mnie woła. Serio, ktoś taki jak On, woła mnie;o Idę i nie wiem, jak to wyszło, ale jestem obok niego na tym grupowym zdjęciu :o Hammett sprawdził się w roli fotografa, ha ha. Kirk także starał się mnie uspokoić. Nie muszę chyba mówić, że i zdrowi fani mówili, jacy są spięci, a co dopiero ja ze spastyką (nieprawidłowe, nadmierne napięcie mięśni) przy porażeniu, ale starałam się jej nie dać. Wszyscy byli dla mnie mili. Nawet straszni ochroniarze potrafili się uśmiechać. Babka z polskiej ochrony, która mnie sprawdzała wykrywaczem metali (dwa razy zanim dopuścili nas do zespołu) proponowała mi wodę.
Każdy z chłopaków zachwycał się moim plakatem z Krakowa, szczególnie właśnie Kirk. Ba, moje włosy też pochwalił :D On takie klimaty lubi :D Jamesa nawet się nie spodziewałam. Przecież od około 2013 roku nie przychodzi na darmowe Meety. Po wszystkim ochroniarze wyprowadzili nas na płytę krótszym wyjściem - lepiej dla mnie :) I ten moment, kiedy idę do bramki do Snake Pitu, mijam tych wszystkich ludzi ściśniętych pod barierkami przy scenie, ochroniarzy… Czułam się jak WYBRANIEC. Akurat grał już pierwszy suport. Nie porwali mnie. Takie to było - no fajnie grają i tyle… Później chyba ich gitarzysta wbił sobie do Snakea. Chyba chciał obejrzeć koncert
Ghost, na który bardzo czekałam.
Ghost robi wyśmienite show. Te wszystkie kostiumy, maski, oprawa sceniczna, ruchy Tobiasa na scenie jako Cardinala Copia… Wygląda zajebiście. I ci skaczący gitarzyści, solo na saksofonie - jak to każdy mówi "papieża”. Dosyć często kursowali po mojej stronie Snakea. Miałam nawet wrażenie jakby perfidnie się na mnie gapili, ha ha.
Może i publika nie bardzo chciała się z nimi integrować, ale mi tam koncert sam w sobie się podobał. Setlista zawierała kawałki które bardzo lubię, takie słynne –
Rats,
Ritual ,
Mummy Dust,
Dance Macabre,
Square Hammer. Szczerze? Wolałabym dłuższy set
Ghost, zamiast występu
Bokassay. Nadszedł czas na najważniejszych. Zanim
Metallica wbiła na scenę, już bolały mnie nogi i kręgosłup, ale każdy kto mnie zna wie, że dla nich potrafię to znieść, nie poddaję się pieprzonemu porażeniu i stoję dalej nie rezygnując z miejsca!!
W tle standardowo
AC/DC, a następnie ukochane
The Ecstasy of Gold, które za każdym razem wywołuje u mnie ciary i łzy.
Hardwired Intro i lecim z tym!! m/ Mimo chorych nóg, jakoś mogłam nimi ruszać :o Przeważnie nie mogę, bo są zbyt spięte. Jak kłody. Magia Mety. Cały SET znałam już w trakcie koncertu, babka obok mnie pokazała mi zdjęcie. Patrzę, a tam:
The Four Horsemen,
Harvester of Sorrow,
The Day That Never Comes,
St. Anger,
One z pirotechniką. Moja myśl:
Oo qurwa, zapowiada się nieźle. Nowe kawałki, które na żywo wypadają zajebiście i ta perełka
Sen o Warszawie. Kurde, Robert chyba ma Polskie korzenie, ha,ha. Wzruszyli mnie tym cholernie. Cały stadion śpiewał, i to zdjęcie Niemena na telebimie… Następnie popis Roberta na basie i w tym samym czasie wyświetlany wizerunek Cliffa… Coś pięknego.
Nie, nie narzekam na akustykę. Może dlatego, że byłam bardzo blisko sceny. W sumie jakby w samej scenie. Wizualizacje jak i ta scena są wyjebane w kosmos!! Komuś kto nigdy nie był w Jamie Węża polecam to bardzo. To mój drugi raz, a emocje dalej takie, jak za pierwszym. Chłopaki na wyciągnięcie ręki (tak znowu złapałam Hetfielda). Ktoś taki jak ja, bez wzrostu, widział ich bardzo dobrze, ba, nawet kostki udało mi się dorwać wywalczone butami. Mają ślady użytkowania, więc cieszę się podwójnie. Gdybym była wyższa, to jeszcze bym bandankę Heta dorwała. Miałam ją dosłownie nad głową. W momencie kiedy wyjął ją z kieszeni, wytarł się specjalnie i dał dziewczynce, która była u taty na barana.
Nie pozdrawiam wszystkich którzy mówili:
Ty tylko Metallica i Metallica;
Jak można wydać tyle na bilet?;
I tak mam więcej kasy niż Ty;
To ja się pierwszy będę z nimi widział,nie ty;
Przejdzie ci to koncertowanie, kaleko. Po wszystkim dopiero w pokoju popłakałam się, i to tak porządnie (w domu to samo). Po tym, jak przeczytałam post z podziękowaniami dla fanów odnośnie ich historii na Instagramie Larsa, wiedziałam, że przekazałam mu coś poruszającego. Następnie to zdjęcie grupowe, na którym znowu mnie obejmuje. Ludzie, jakby mi ktoś powiedział 10 lat temu co mnie spotka... Nie uwierzyłabym.
Ten koncert uświadomił mi jedno – TAK, DALEJ KOCHAM TYCH "DINOZAURÓW". Jak na swoje lata, są w epicko zajebistej formie, MÓJ SEN O WARSZAWIE SIĘ ZIŚCIŁ!! NIGDY NIE PRZESTAWAJ MARZYĆ, NAWET JEŚLI NA SPEŁNIENIE TEGO MARZENIA BĘDZIESZ CZEKAĆ 7 LAT!! NIEPEŁNOSPRAWNOŚĆ NIE JEST SŁABOŚCIĄ JEST SIŁĄ!! Był to mój czwarty koncert, zdecydowanie NAJLEPSZY!! Chciałabym jeszcze podziękować dziewczynie, która pomagała mi rozwijać plakat do podpisu.
BlackEMka, 4 września 2019 roku.
O wrażeniach sprzed roku pisaliście
tutaj. Teraz Rock również nie zapomniał zamieścić relacji z sierpniowego występu Metalliki - do wglądu
tutaj
Overkill.pl