W
I
Ę
C
E
J

«

N
E
W
S
Ó
W
Steven Wiig pozywa Larsa
dodane 10.02.2011 07:56:02 przez: Overkill.pl
wyświetleń: 2562
Jak informuje Marin Indepedent Journal Lars został pozwany przez swojego wieloletniego osobistego asystenta, Stevena Wiiga. W pozwie czytamy, że Steven żąda zadośćuczynienia za naruszenie ustnej umowy i braki w ciągłości wypłat (pozwana została również firma Team Tours, odpowiedzialna za wypłacanie Wiigowi pieniędzy). Pierwsze posiedzenie sądu w tej sprawie ma odbyć się 24-go czerwca.



Wiig uważa, że w latach 2001 - 2009 był pracownikiem wynagradzanym za każdą przepracowaną godzinę, pracował wtedy zarówno w domu Larsa, jak i w studio czy na trasie. Był zarówno szoferem, jak i zarządcą jego kolekcji sztuki, oraz wykonawcą wielu innych zadań i poleceń "na żądanie". Według niego pracował po 70 godzin, a w czasie tras koncertowych nawet po 80 godzin tygodniowo. Jak napisali prawnicy Wiiga w pozwie: "Był on w zasadzie pod telefonem dwadzieścia cztery godziny na dobę, siedem dni w tygodniu."

Wiig uważa, że płacono mu 1730,76 dolarów co dwa tygodnie, albo 45 tysięcy dolarów rocznie, miał również ustną umowę dotyczącą corocznych premii, których nie otrzymał ani w 2006, ani w 2008 roku, a po odejściu z pracy w lutym 2009 roku nie zapłacono mu skumulowanej kwoty za nadgodziny. Otrzymał jedynie część z tych pieniędzy, 20 tysięcy dolarów, w grudniu 2010 roku. Jego adwokaci nie sprecyzowali ile dokładnie pieniędzy zalega mu Lars, żądają jednak również zwrotu kosztów procesu.

Pełnomocnik Larsa, Peter Paterno powiedział wczoraj, że nie widział pozwu, ale Wiig znacznie zaniżył kwoty, jakie otrzymał za swoją pracę dla larsa. Według niego otrzymywał on 110 tysięcy dolarów rocznie, do tego premie, wynajem mieszkania i samochodu.

"Księgowy Larsa sprawdza 2006 rok, ale Steve otrzymywał premię w każdym innym roku swego zatrudnienia, czy na nie zasługiwał, czy nie. W szczególności, w 2008, otrzymał dodatkowe 18 tysięcy dolarów. Nie jest więc dla nas jasne, jakimi motywacjami on się kieruje, ale raczej nie chodzi o odszkodowanie, prawda?".











Przypomnijmy fragmenty wywiadu ze Stevenem Wiigem, opublikowanego u nas w 2008 roku, a przeprowadzonego przez amerykański chapter Metalliki - Virginia Fuel. Wywiad ten znajdziecie klikając na linki:
część 1, część 2,
część 3,
część 4,
część 5 i część 6.


VF: Czym zajmuje się asystent? Proszę, tylko nie mów mi, że
nie kosisz mu trawy, albo nosisz jego rzeczy do pralni? HAHAHA! Opowiedz o typowym dniu (jeśli takowe w ogóle miewasz) pracy.
SW: Wybacz stary, żadnego koszenia trawy, żadnej pralni. Typowy dzień? To zależy gdzie jesteśmy, na trasie, w studio czy w domu. Moje zajęcia wciąż się zmieniają. Lars jest zalatany, niezależnie czy zajmuje się zespołem, czy nie. A więc przede wszystkim pomagam mu w tym co robi w życiu. Rutynowe sprawy, organizuję Metallikowe sprawy, komputerowe sprawy, biznesowe sprawy, sprawy związane ze sztuką i losowo wybrane sprawy. Jedyne co gwarantowane, to to, że następnego dnia dostanę coś nowego. Jak powiedziałby Lars: "Jedynym pewnikiem jest nieustanna zmiana". Można powiedzieć, że to nie praca, a styl życia. Czasami bywa nieciekawie, cienka linia pomiędzy pracą a przyjaźnią... nieustannie na niej balansujemy. To bardzo osobista sytuacja, bo spędzamy ze sobą tyle czasu, że nie sposób policzyć nasze dowcipy, śmiechy, a czasami gderanie jak stare babcie. Ale od dekady zdążyliśmy się zżyć na tyle, żeby wyczuwać swoje reakcje całkiem nieźle.

VF: Co jest najgorszym aspektem asystowania Larsowi?

SW: "Klątwa" (zapytaj Larsa, gdy go następnym razem spotkasz) Oooch i te wiszące gluty. Na nagraniach MetOnTour, często możesz mnie zobaczyć lub usłyszeć rzygającego w tle, bo zobaczyłem kolejny z tych długich wiszących glutów. Nawet zrobiłem do magazynu zdjęcie z całkiem blisko, gdy je robiłem, zwymiotowałem wszystko... (śmiech). Wie, że tego nienawidzę, ale uwielbia to robić (jeszcze więcej śmiechu).

VF: Czym zajmujesz się podczas koncertów jako asystent Larsa? Spędzasz czas na backstage'u, czy sprawdzasz czy wszystko gra?
SW: Koncerty to bardzo często najbardziej relaksująca część dnia dla mnie. Zazwyczaj stoję w odległości, z której usłyszę krzyk Larsa, za nim, bądź za jakąś zasłoną. Czasami muszę zabawiać jego gości. Jeśli jest czas, mogę przejść się na jakieś jedzenie. Lars ma zawsze trochę wolnego czasu w pierwszej części "Nothing Else Matters", więc możemy trochę pogadać, na temat tego co potrzeba zrobić.

VF: Czy ludzie mają was za braci?
SW: Tego typu pytania padają praktycznie każdego dnia na trasie.

VF: Bycie asystentem Larsa oznacza również przymusową obecność na każdym koncercie. Lubisz podróżować, czy staje się to po jakimś czasie nużące? Jak wpływa to na twoje życie osobiste?
SW: Nigdy nie jest nudno. Może monotonnie (hotel-gig-lotnisko,hotel-gig-lotnisko itd.). ale nigdy nudno. Lars nie pozwala ci, aby było nudno. Jest ambitnym kawałem energii. Sprawy zespołowe (mam tu na myśli czterech członków kapeli, tour managera, osobtych asystentów i ochronę) są zdecydowanie odmienne od chodzenia na koncerty jako fan, czy nawet członek ekipy. Ekipa zespołu zasuwa ze sprzętem ze sceny do autokarów itd. Fani jeżdżą samochodami i jedzą gówniane żarcie... oczywiście tak jak wspominałem jest w tym coś wspaniałego, ale nie wiem czy podołałbym ponownie tak żyć. To fajne gdy masz 20-parę lat, ale teraz bym nie mógł, zwłaszcza z rodziną. W tej chwili nie koncertują już tak jak dawniej, a więc nie jest aż tak ciężko jak bywało, ale na pewno wpływa to na życie osobiste w jakiś sposób. Tak naprawdę tydzień przed odjazdem w trasę jest ciężej niż podczas samej trasy. Budowanie tego jest znacznie bardziej stresujące. Gdy osiądę w domu, nienawidzę pakowania.. mam wiele spraw do załatwienia zanim wyjadę, związać koniec z końcem.. Ale gdy juz ruszamy, nie jest źle. Nikt nie chce być poza domem więcej niż potrzeba. Mam trochę więcej szczęścia niż niektórzy z ekipy, mogę podróżować od miasta do miasta i zostawać tam kilka dni. Czasami mogę zerwać się wcześniej do domu i mieć więcej czasu na rodzinę niż reszta załogi.

[...]

VF: Kiedy Metallica przejdzie na emeryturę (oby nie za szybko!), co będziesz porabiał?
SW: Wtedy prawdziwa praca dopiero się rozpocznie! Mam pomysły na napisanie książki (o Metallice/przez Metallikę), może wydawanie jakiś boxów czy coś w tym stylu. Gdy nie tworzysz już muzyki, to następny krok, nastawiasz się bardziej "sentymentalnie". Może zaczną wykopywać jakieś relikty z przeszłości. Wyobrażam sobie Larsa idącego w tym kierunku, jest na to gotowy. Gdy już wszystko opadnie i Metallica będzie historią, może się skupić na czymś takim (książki, składanki itd.), ale jakoś nie widzę ich NIE tworzących muzyki... dopóki coś ich nie powstrzyma. Tworzenie muzyki jest w ich krwi.

ToMek 'Cause We're Metallica
AeroMet



Waszym zdaniem
komentarzy: 15
Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze.
OVERKILL.pl © 2000 - 2026
KOD: Marcin Nowak