Login:    Hasło:
Rejestracja  Przypomnienie hasła  
W
I
Ę
C
E
J

«

N
E
W
S
Ó
W
Lou Reed i Metallica w idealnej harmonii
dodane 14.02.2012 08:56:02 przez: ToMek
wyświetleń: 1259
Jedną z osób, które miały możliwość wcześniejszego przesłuchania Lulu był dziennikarz australijskiego adelaidenow.com.au. Poniżej tekst, w którym znajdziecie kilka nie publikowanych przez nas wcześniej wypowiedzi muzyków Metalliki i Lou Reda na temat Lulu. Tekst przetłumaczył Mateo , pozdrawiam!


Lou Reed i Metallica w idealnej harmonii


Gdy rozniosła się wieść o tym, że mistrzowie metalu – Metallica, tworzą album z ojcem chrzestnym awangardgowego rocka – Lou Reedem, wiele osób podniosło brwi ze zdumienia. Od czasu gdy w latach osiemdziesiątych Metallika zapoczątkowała thrash metal, kwartet z San Francisco sprzedał ponad 100 milionów albumów w niecałe 30 lat. Zespół nadal wypełnia stadiony po brzegi, tak jak miało to miejsce podczas ostatnich trzynastu występów w Australii na które bilety rozeszły się w mniej niż godzinę. Natomiast Reed, szanowany za nowatorskie wydawnictwa z lat sześćdziesiątych z The Velvet Underground oraz później za swoją karierę solową, nie wydał wybitnego albumu od ponad dekady. Jego ostatnie wydawnictwa były improwizowanymi albumami zawierającymi w sobie elementy muzyki rockowej i elektronicznej wymieszanej z dźwiękami zaczerpniętymi z otoczenia, lecz tworzył także muzyczne tło do filmów instruktarzowych tai chi wydawanych na DVD.

Nawet ich ostatnie gigi mające miejsce przed przeprowadzeniem tego wywiadu stanowią doskonały poligon porównawczy.Dwie noce wcześniej Metallika była gwiazdą wieczoru na wrzącym, wypełnionym po brzegi odzianymi w czarne koszulki fanami metalu, Stadionie Jankesów. Występ ten był częścią trasy Wielkiej Czwórki wraz z zespołami Anthrax, Megadeth i Slayer. Noc po tym wydarzeniu (koncercie Wielkiej Czwórki), Reed wchodził w skład nieco eklektycznego, mało znanego zespołu biorącego udział w obchodach ruchu na rzecz swobód obywatelskich.

Wciąż odpoczywający po długim występie były tenisista, który okazał się późniejszym założycielem Metalliki i jej perkusistą, Lars Ulrich siedząc zgarbiony na kanapie w biurze menagementu Metalliki zdaje się być przyjacielsko nastawiony wyczekując na Reeda. Gdy Reed wszedł, wydawał się być sztywny i wyblakły, lecz wciąż w całkiem dobrej formie jak na swoje 69 lat. Przywitał się uścisnąwszy dłoń w najkrótszy możliwy sposób i ledwo mruknął coś zanim zajął najdalsze miejsce w pokoju. Oboje (Ulrich, Reed) są wyluzowani i najwyraźniej lubią swoje towarzystwo. Oboje są skorzy do rozmowy o swoim najnowszym wspólnym projekcie – „Lulu” – będącym czymś więcej niż nieziemskim zestawieniem dwóch artystów.



„Nie przychodzi mi na myśl nikt bardziej oczywisty”, mówi Ulrich o pozornie mało prawdopodobnym połączeniu sił. „Mamy ze sobą wiele wspólnego – nie da się nas podporządkować, robimy co nam się podoba, nie jesteśmy częścią jakiejś większej maszyny, chadzamy gdzie chcemy, nigdy nie czuliśmy się częścią czegoś większego, bardziej złożonego, zawsze byliśmy osobami niezależnymi, samotnikami. Myślę, że nasza współpraca jest tak oczywista jak inne kolaboracje mające miejsce w dzisiejszej muzyce rockowej”. Reed krótko i treściwie podziela zdanie Larsa: „Jesteśmy do siebie tak kurewsko podobni, że było to naprawdę zabawne”.

Album w nieskrępowany sposób nawiązuje do sztuk Franka Wedekinda pochodzących z początku XX wieku – „Lulu”: „Earth Spirtis” i „Pandora’s Box”. Geneza albumu ma swój początek dwa lata temu, gdy Ulrich i jego kumple z zespołu – James Hetfield, Kirk Hammett i Rob Trujillo – dołączają do Reeda na scenie nowojorskiej Madison Sqare Garden podczas koncertu z okazji dwudziestopięciolecia Rock and Roll Hall of Fame. Gdy tylko supergrupa wykonała klasyki zespołu The Velvet Underground takie jak „Sweet Jane” i „White Light/White Heat”, obie strony były ujęte tym jak dobrze się bawili grając razem i jak dobrze razem brzmią. „W tamtym momencie energia była tak fantastyczna, że nie mogliśmy tego po prostu od tak pozostawić” – mówi Ulrich. „Gdy opuszczaliśmy Madison Sqare Garden żegnając się, Lou krzyknął do mnie ‘nagrajmy razem album’.”

Założenie było takie by Metallika dołączyła do Reeda by nagrać album składający się z niektórych jego mniej znanych „zaginionych brylantów”. Plany Larsa uległy zmianie po tym gdy wyjechał by pracować przy filmie „Get Him to the Greek”. Reed zmienił swoje nastawienie. Pracował już nad skomponowaniem muzyki do sztuk Wedekinda dla niemieckiego teatru ale pomyślał, że jego nowi przyjaciele nadawaliby się idealnie do tego projektu. „Pomyślałem, że świetnie byłoby zrobić coś zupełnie nowego, coś czego żadne z nas wcześniej nie zrobiło” – dodaje Reed. „Przesłałem pliki z tym co stworzyłem do tej pory i zapytałem czy byliby zainteresowani włączeniem się w to. Lars i James przystali na to. To było dziewicze terytorium.”

Co mogą wnieść do sztuki stworzonej przez niemieckiego ekspresjonistę faceci, który dali światu epickie riffy, grzmiącą perkusję i dzikie brzmienie gitar w takich kawałkach jak „Enter Sandman”, „One” i „Nothing Else Matters”? „Dokładnie to co wnieśli do „Sweet Jane” i „White Light/White Heat” – odpowiada Reed. „Energię, wysublimowaną siłę oraz świadomość tego co mogą z tym zrobić. Na dodatek wiedziałem, że możemy razem grać – byłem jak piąty palec w rękawiczce.”

Ulrich twierdzi, że zespół ochoczo skorzystał z szansy współpracy z Reedem nad „wolnymi przestrzeniami znajdującymi się na płótnie zaprezentowanym im przez niego”, oraz że Hetfield po części był wdzięczny za to, że chociaż raz nie był odpowiedzialny za teksty w utworach. „To było niezmiernie inspirujące” - mówi Ulrich - „zwłaszcza dla Jamesa, którego czasem przygniata spoczywające na nim brzemię tekstów. James musi skupiać się na tekstach i melodiach co sprawia, że czasami widać po nim fizyczne zmęczenie tym faktem. To, że mieliśmy już te niesamowite, wręcz nieziemskie teksty dał nam zupełnie inne poczucie wolności w naszym podejściu do tego co możemy zaoferować Lou i temu projektowi. Wyglądało na to, że trafił nam się pierdolony los na loterii.”



Nagrywając w Studiu Metalliki w San Francisco, mogąc się przy tym kierować tylko skrawkami muzyki i tekstami, muzycy przedarli się przez 10 utworów (album składający się z dwóch płyt) w 10 dni. Jak na Metallikę, zespół znany z pracy nad najmniejszymi detalami, któremu stworzenie własnego albumu zabiera lata, praca posuwała się w nieprawdopodobnym tempie. Ulrich stwierdził, że dla niego i jego kolegów z zespołu było to „niesamowicie wyzwalające”. „Podczas pracy nie zaszła jakakolwiek sztuczności ani nadmiernie intelektualne podejście, ponieważ od samego początku było to doświadczenie zawierające w sobie wiele fizyczności. Liczyło się tylko to, że znajdujemy się w jednym pomieszczeniu i gramy razem muzykę. Gdy skończyliśmy pierwsze podejście, niektórzy z nas wracali na swoje miejsca mówiąc ‘ok, zróbmy drugie podejście’ i byliśmy już przy drugim kawałku. To było zupełnie rozpierdalające, niezmiernie wyzwalające przeżycie.”

Wczesne recenzje „Lulu” są, delikatnie mówiąc, dość skrajne – od entuzjastycznych aż po przeklinające tę kolaborację. Na YouTube znajduje się nawet parodia filmu „Downfall” („Upadek”), gdzie Hitler wygłasza tyradę przeciwko stawianiu tych dwóch artystów (Lou Reed, Metallica) w jednej linii wypowiadając słowa – „nikt nie słucha ‘Master of Puppets’ mówiąc ‘to brzmi niesamowicie, ale nie ma tam Lou Reeda?’.” Ulrich i Reed śmieją się z tej parodii, zwłaszcza gdy Reed zostaje tam określony „antycznym workiem pełnym gówna” – wiedzieli, że znajdą się ludzie, którym nie spodoba się ich współpraca, ale mieli to w dupie. Ulrich pytany o to czy fani zespołu będą towarzyszyć zespołowi w ich muzycznej podróży odpowiada – „Słowa ‘Fan Metalliki’ są nie do zdefiniowania. Jeśli postawisz 10 fanów Metalliki przy ścianie to zobaczysz 10 kompletnie różnych od siebie osób. Wiem natomiast, że w świecie hard rocka jest mała grupka ludzi, którzy myślą w bardzo ograniczony sposób i mają dość konserwatywne podejście do tego co nie mieści się w ramach ich sposobu postrzegania tego czym jest ich mała pierdolona skrzyneczka zwana hard rockiem. Nie mogę się z tym pogodzić, nie chcę się z tym pogodzić jako osoba, jako muzyk, jako artysta, jako pierdolona ludzka istota. Nie chcę być zamkniętym w jebanym pudełku do którego chce nas wsadzić 0,3% jakiejś społeczności. Sądzę, że hard rockowej społeczności stanie pała na myśl o tym projekcie, ale zawsze znajdzie się grupa ludzi, którzy będą zakładać coś z góry myśląc, że wiedzą czym to naprawdę jest – jebać ich. Tymi ludźmi są goście siadający przed komputerem swojej mamuśki i wypisujący brednie. Jest OK. Nie potrzebujemy ich.”

Reed podejmuje temat: „Potwory blogów, wypisujące rzeczy takie jak ‘czy Lou zniszczy Metallikę?’. Te ataki są tak potępiające i jest w nich tyle jadowitej krytyki, że aż zadziwia fakt, że wystarczy tworzyć muzykę by skierowano w ciebie strzałę nienawiści. A ty co robiłeś? Po prostu grałeś na gitarze.”


Mateo
Overkill.pl


Waszym zdaniem
komentarzy: 40
Nick:      rejestracja
kolor: Regulamin
Veel
17.02.2012 12:49:23
O  IP: 83.238.128.138
A mi sie marzy ze Meta robi jakas nowa Metowy plyte a nie 2gie AJFA 2gie BA czy cokolwiek.

Niech chlopaki ogarna cos nowego - byle nie poszli w strone Lulu oczywiscie :)

Podsumowujac uwazam ze przeciwnicy tez powinni sie cieszyc. Ze chlopai mieli taki kaprys zrobic to "na boku", pomyslcie jaka bylaby kasza jakby zrobili taki oficjalny album Metallica :)
the_Rock
16.02.2012 12:46:14
O  IP: 62.87.244.55
Koledzy, wydaje mi się że fani LULU ciągle nie rozumieją o co chodzi nam, przeciwnikom tego albumu przez co dochodzi do zbędnych ataków na siebie.
My naprawdę nie mamy za złe metallice tego, że sobie poeksperymentowała, że nagrała z Reedem, że LULU jest innym gatunkiem muzycznym, niż my zakute łby rozumiemy i jeśli nawet metallica nagra cały album ze Snoop Dogiem i Kelly Clarkson to Ok, mają prawo, a my nie będziemy ich za to wyzywać.

My dzielimy muzykę na dobrą i niedobrą.
Lulu jest dla nas niedobre bo preferujemy czyste tempo, tonację itd itp.
Lubimy jak gitara gra pomysłowe ścieżki - bo tego nas uczy Metallica od 30 lat (mnie od 20). Lubimy jak James śpiewa i krzyczy po swojemu, bo to kwintesencja Metallicy.

Poprostu jak ktoś pisze o idealnej harmonii Reeda i Metallicy to mówimy: "Nam się nie podoba. Innym może się podobać. My wolimy Metallicę z czasów Mop czy BA. Za to ją kochamy. LULU nam się nie podoba nie zależnie od tego kto ten album napisał i po co."

Oczywiście marzymy o MOP2 czy BA2. LULU2 czy StA2 byśmy nie chcieli :)


MaciekP
16.02.2012 12:26:23
O  IP: 195.245.68.124
Ps. A w ogóle to bardzo fajna dyskusja się jak widzę wywiązała :)
MaciekP
16.02.2012 12:24:06
O  IP: 195.245.68.124
"Maja prawo nawet zrobic cos ch... i ch... Wam do tego. Nie sa niewolnikami fanow ale artystami."

Podpisuję się pod tym :)
ja1
16.02.2012 12:22:18
O  IP: 84.10.156.33
ile mozna dyskutowac o tej gownianej plycie? starcze jęki i przesterowana meta. za darmo bym tej plyty nie wzial...
Veel
16.02.2012 08:32:53
O  IP: 83.238.128.138
Ludzie odj. sie od nich :)

Maja prawo nawet zrobic cos ch... i ch... Wam do tego. Nie sa niewolnikami fanow ale artystami.

Niewolnicy fanow to Slayer albo MD ktore klepia to samo od 10 lat aby zadowalac swoich klientow.

Dla mnie bardziej wiarygodny jest arysta ktory czasami wypusci cos beznadziejnego niz takie ktory ciagle klepie pod swoja publike.
Veel
16.02.2012 08:31:20
O  IP: 83.238.128.138
Patient

Skad Ty wiesz co Oni sobie wyobrazaja ? Mieli kaprys to zrobic to zrobili, nie musza byc megalomanami i nie musi im sie wydawac ze sa "tacy genialni".



Veel
16.02.2012 08:28:29
O  IP: 83.238.128.138
Marios

Coz, kwestia gustu :)

ojciecdyrektor

ale teraz mial kaprys i co ?

artysta zmienny jest ;)

nie sadze aby sie dziwili ze sa krytykowani - maja to raczej gdzies ;)
Rol'
15.02.2012 20:19:51
O  IP: 83.31.201.62
Marios: napisałem, że Lulu to płyta technicznie banalna. Podobnie jak np. St. Anger. Nie będę się rozpisywał, bo już doc_Imp wszystko napisał w swoim "drugim primo" :).
Patient
15.02.2012 16:21:30
O  IP: 194.156.44.23
Lars i reszta posuwają się chyba trochę za daleko w swojej megalomanii. Mają otwarte umysły na różne rodzaje muzyki, na różne dziedziny sztuki - ok, to super. Tylko, że wydaje im się, że są tak genialni, że cokolwiek zrobią to będzie świetne. A tak nie jest. Nie są tak wszechstronnymi artystami jak choćby David Bowie czy The Beatles, którzy odnajdywali się w wielu zupełnie odmiennych estetykach muzycznych.
Metallica to wybitny zespóół metalowy. Swoją wielkość zawdzięczją temu, że przed laty nagrali Puppets czy Black Album. Wówczas (i teraz w sumie też) świat padał na kolana przed tymi płytami. Ich późniejsze "eksperymenty" mogły powstawać, bo tak chcieli i mieli zawsze do tego prawo, ale nie są to rzeczy wielkie, przełomowe, wybitne. To, że nagrali Mama Said nie znaczy, że są wybitnymi muzykami country, że dzięki S&M należy ich nazywać wielkimi twórcami rocka symfonicznego. No i wreszcie, że dzięki Lulu stali się mistrzami rockowej awangardy. A mam wrażenie, że Lars chce, żeby go tak postrzegano. "Oto ja, wielki artysta, robię co chcę i mam wszystkich w dupie". Spoko, można i tak. Tylko, że wartość tej twórczości bywa mocno dyskusyjna. I jeśli ktoś gdzieś na świecie twiedzi, że Lulu jest słabe, to może nie dlatego, że nie docenia Mealliki i Lou Reeda, że ma ograniczone horyzonty, jest zakutym metalowym (hard rockowym) łbem itp. Może po prostu szukając awangardy i eksperymentu wyżej ceni dokonania Swans, Einsturzende Neubauten czy Tribes Of Neurot. A Lulu traktuje jak nieudany projekt zespołu, który był kiedyś wizjonerem metalu i muzyka, który 40 lat temu był wizjonerem rocka.
ojciecdyrektor
15.02.2012 12:29:11
O  IP: 83.12.155.46
dobra, dobra, ale jakoś sobie nie przypominam by w latach 80-tych Lars miał taaaaaak szerokie horyzonty by nagrywać gnioty w stylu lulu z jęczącym dziadkiem. Wtedy liczył się tylko metal a dzisiaj okazuje się, że lulu to wielka sztuka i zasłużona wolność artystyczna (może trzeba było nagrać lulu między Ride lub Masterem, wtedy poznalibyśmy prawdzie oblicze Mety:)). Skoro mieli kaprys wypuścić gniota to niech się nie dziwią, że są krytykowani - w głównej mierze jest to zasługa mamroczącego dziadka, który jest tak wielkim artystą, że nie potrafił nawet wyjęczęć dubla na próbach. Ciekaw jestem ilu osobom spodałby się ten gniot gdyby nie grałą na nim Meta. Mam wrażenie, że Papa James i reszta zliotwali się nad dziadziuniem i próbowali tym "albumem" zapewnić mu godziwą emeryturę..... Jest tylu świetnych wokalistów.
Marios
15.02.2012 12:11:51
O  IP: 89.151.18.192
Mieli kaprys wypuscic gniota Lulu - to mieli. I ch.. ludziom do tego. Nie podoba sie - sluchac nie ma przymusu.

I tu się prawie z Tobą zgadzam. Tylko, że "gniot" muszę zamienić na "świetny album"

PS: Jeśli będą jeszcze zamieszczane info o Lulu to będę bezwzględny jak Metallica - "Lulu Up Your Ass!". Będę w Was wciskał Lulu siłą, czy to się Wam podoba czy nie :)
Veel
15.02.2012 11:39:13
O  IP: 83.238.128.138
Lou Reed i Metallica w idealnej harmonii - w idealnej harmonii dokonania gniotu :)

Sprawa jest dosc prosta. Jest cala rzesza milosnickow Mety ktora kocha wszysko co Meta zrobi, g... w pudelku z napisem Metallica wypuszcza i wiara i tak sie bedzie jarac, bronic Lulu do uadleg tylko dlatego iz jest tam napis Metallica. Coz - maja prawo.

Czesc fanow jest bardziej obiektywna - co nie czyn z nich "gorszych" fanow. I moga miec opinie ze Lulu to g... - co nie czyn z nich "gorszych" fanow.

Kazdy fan moze przciez nie lubiec jakiego kawalka czy calego albumu - co nie czyn z niego "gorszego" fana. Bycie fanem to nie musi byc bycie fanatykiem czyz nie ? O gustach sie nie dyskutuje.

A analizowanie kawalkow i rozbjannie ich na czynniki pierwsze, analizowanie warsztatu, techniki, kunsztu - jaki to ma sesns ?

W ogolnym rozrachunku liczy sie co sie podoba a nie rzemioslo muyczne. Wiele kawalkow Mety jest dosc proste i poza solowka Kirka nie ma tam nic skomplikowanego muzycznie. Ale sie podobaja i o to chodzi.

To nie studia muzycznie aby robic analize matematyczna dzwiekow :)

Co do slow Larsa. Ma racje w jednym. Artysa nie moze sie zamykac w jakims pudelku. Jezeli zrobi sie cos pod publiczke to mowia ze sie sperzedal - komercja.

A kapele kore tkwia w jednym sa TRUE. Co za bzdura ? Kapela ktora robi przez lata ten sam bigos dla swoich fanow ? Moze to wlasnie oni sa sprzedajni ? Robia dokladnie ten produk ktory chca kupic fani!

Prawdziwy arysta szuka nowosci, zmienia sie. Taka jest Meta.
Meta juz nie musi robic nic dla kogos, czegos udowadniac, oni osignali juz wszystko. Moga sie bawic i pierdziec w stolki jak im sie spodoba.

Mieli kaprys wypuscic gniota Lulu - to mieli. I ch.. ludziom do tego. Nie podoba sie - sluchac nie ma przymusu.





Yogi O
15.02.2012 08:30:15
O  IP: 146.60.192.165
@doc_Imp

Grecki filozof.

doc_Imp
14.02.2012 23:14:47
O  IP: 212.67.148.158
I przybijam piątala panu the_Rock i podpisuję się pod wszystkim co napisał. \m/
doc_Imp
14.02.2012 23:09:04
O  IP: 212.67.148.158
Porównanie do malarstwa wyjątkowo niefortunne, raczej takich wycieczek bym nie proponował jak się nie ma pojęcia o tym ( historia sztuki pozdrawia... ), pan Rol' ma tu bezsprzecznie rację - to średniowieczna twórczość jest trudniejsza w odbiorze i bogatsza w symbole, chociaż może nam się wydawać "brzydsza" prymitywniejsza itd. Perspektywę znali już np. starożytni Egipcjanie, jakieś 3 tys. lat temu... Analogii pomiędzy historią malarstwa a Lulu nie widzę mimo starań.

Drugie primo - oczywiście że Lulu jest technicznie prostym album, a już zwłaszcza w porównaniu do Mastera czy Justice. Bynajmniej nie jest to zarzut, Paranoid ( i wszystkie pozostałe kawalki na płycie o tym samym tytule ) są proste jak budowa cepa i pozostaje klasyką rocka/metalu i genialnym utworem. Fakt że Lulu jest technicznie banalne jest w stanie odkryć każdy kto gra na jakimkolwiek instrumencie... Jestem średnio utalentowany i gram dopiero 2 lata ale zagram wszystkie parte James'a i większość Kirka ( solówki to nadal moja pięta achillesowa... ) z tej płyty...

Ostatnia sprawa. Nie spodobało mi się Lulu. Próbowałem kilka razu i po prostu nie da rady, wokal mnie odpycha, riffy nudne a cała głębia tekstów opiera się dla mnie na paru frazesach i epatowaniu seksem i przemocą co już dawno przestało być oryginalne czy kontrowersyjne. Nie zmienia to faktu że ani razu Mety nie skrytykowałem za nagranie tego - IMO mogą sobie nagrywać co im się rzewnie podoba, a ja mogę sobie tego słuchać albo i nie. Jedna rzecz tylko mnie niepomiernie wręcz wkurwia... Kiedy tacy światli ludzie jak Marios rzucają np. coś takiego:

"Są dwie strony medalu: Jedni krytykują innych za brak gustu i lubienie Lulu, drudzy krytykują tych pierwszych za nieuzasadnione ataki na Lulu. Ja należę do tej drugiej grupy."

lub coś takiego:

"Dla ludzi nie mających świadomości, jak różnorodna muzyka istnieje, rzeczywiście Lulu okazuje się fałszowaniem i mruczeniem Lou. To, że coś jest zagrane "nie do taktu", nie oznacza, że jest to gówno, którego nie da się słuchać."

i stwierdzają że skoro nie podoba mi się Lulu to jestem prymitywnym ignorantem, nie mam świadomości muzycznej itd itp. Otóż uważam się za człowieka względnie inteligentnego, słucham bardzo różnej muzyki ( rock, alternatywa, indie, dubstep, rap, klasyka...), w której metal zajmuje honorowe ale nie dominujące miejsce i nie zamierzam takich gówien czytać, podobnie jak mnóstwo innych ludzi. Mam prawo nie lubić Lulu i nikt mi w związku z tym nie będzie mówił że "nie mam świadomości jak różnorodna muzyka istnieje". MAM. I Lulu to nadal w mojej skromnej opinii wielka śmierdząca kupa gówna ( i jest to uzasadniona opinia, nawet jeśli ktoś się z nią nie zgadza nie czyni to z niej "nieuzasadnionego ataku"... ) wydana przez mój ulubiony zespół którego i tak nigdy nie przestanę słuchać. I pozdrawiam każdego komu ta płyta się podoba. Naprawdę. Ma o jedną zajebistą płytę więcej w swojej kolekcji i niech się z tego cieszy, na zdrowie. Może kiedyś ja będę bronił kolejnego dziwactwa nagranego przez Metę i też poczuję ten hipsterski klimat słuchania czegoś powszechnie odrzuconego. Póki co wystarcza mi że uwielbiam STA ;]

Dziękuję dobranoc, dobry spam poszedł ;] Chyba gonię JG w długości postów ;P
the_Rock
14.02.2012 23:05:17
O  IP: 89.229.211.150
Marios, dziękuję za cenny wykład z kulturoznawstwa. Kiedyś w ramach rewanżu nauczę Cię jak konfigurować klaster ESX albo czegoś równie nieprzydatnego dla Ciebie:)

To, że nie ma w Lulu stereotypowych elementów piosenki, czyli zwrotki, refrenu, "równego" uderzania w werbel, melodyjnego śpiewu, nie oznacza wcale, że wokal nie pasuje do muzyki.

Nie neguję LULU za brak standardowej budowy. Jako fan PinkFloydów wiem co to jest eksperymentowanie.
Mówię, że wokalista powinien trzymać tempo i śpiewać w tonacji.
Nie może brzmieć jakby czytał z kartki (tak, tak, mówię o THE VIEW) i robił to po raz pierwszy (bo za bardzo nabazgrał i wzrok mu siada, a drugiego nagrania nie będzie bo kondycji zbraknie). Wokalista nie musi śpiewać, może recytować. Ale porządnie.

Dla ludzi nie mających świadomości, jak różnorodna muzyka istnieje, rzeczywiście Lulu okazuje się fałszowaniem i mruczeniem Lou.

To nie "brak świadomości istnienia innej muzyki".
Mam świadomość istnienia wielu RÓŻNORODNYCH dewiacji seksualnych, które mnie nie pociągają, i wcale nie jestem przez to OGRANICZONY i gorszy niż ci którzy mają szersze horyzonty.
W jednym i drugim chodzi o to, że cywilizacja coś nam wpoiła i mimo, że warto wyjść czasem z pudełka, to jednak pewnych granic się nie przekracza.

Mruczenie Lou w takim Junior Dad jest do przetrawienia.
Mruczenie nikomu nie przeszkadza.
Ale ja wspomniałem "Jęki" które znajdziesz na przykład w .. Pumping... Bloooood!!, pumping.. Blooooooddd!!! eech.. pumpin....yyy bloooodd.... ;)


To, że coś jest zagrane "nie do taktu", nie oznacza, że jest to gówno, którego nie da się słuchać.

Oznacza, w powszechnym mniemaniu FAŁSZ.
A ja wolę czystą muzykę. W graną tonacji, z nastrojonymi instrumentami gdzie wokal ma to samo tempo co podkład muzyczny.

A Twój "Przykład "złego" szyku w zdaniu" dotyczył szyku liter, a nie słów.
Mówiłbym jak kolejności w odwrotniej byś to był zadowolony nie.


Szyk w zdaniu jest ważny. Tonacja i tempo wokalu w piosence też.


szacuneczek


11 fan pod ścianą
14.02.2012 22:38:59
O  IP: 109.243.53.60
tak jest pozytywne znaczenie - "kupa porządnego gówna"

Marios
14.02.2012 19:43:35
O  IP: 89.151.18.192
Rol'

Kto odkrył fakt, że Lulu to płyta banalna?
Rozgoryczeni fani tru metalu?
Marios
14.02.2012 19:38:42
O  IP: 89.151.18.192
Mi_rai

Przykład "złego" szyku w zdaniu:

"Zdognie z nanjwoymszi baniadmai perzporawdzomyni
na bytyrijskch uweniretasytch nie ma zenacznia
kojnoleść ltier przy zpiasie dengao sołwa.
Nwajżanszyeim jest, aby prieszwa i otatsnia
lteria była na siwom mijsecu, ptzosałoe mgoą być
w niaedziłe i w dszalym cąigu nie pwinono to
sawrztać polbemórw ze zozumierniem tksetu.
Dzijee sie tak datgelo, ze nie czamyty wyszistkch
lteir w sołwie, ale cłae sołwa od razu."

Nie mów,że nie zrozumiałeś :)
Rol'
14.02.2012 19:37:40
O  IP: 83.24.145.225
Wiem, że nie to forum na takie dyskusje, ale tekst padł, więc nie mogę nie dopytać:
"W średniowieczu nie przywiązywano wielkiej wagi do realizmu anatomicznego, stąd liczne przekłamania w proporcjach ciała, "płaskość" postaci i obrazu. Malarze byli przekonani, że tak jest bardzo dobrze. Te przekłamania i brak realizmu wytykali później ludzie renesansu dlatego, że dostrzeżono coś takiego jak perspektywa."
Perspektywa prawdopodobnie była znana już w starożytności, no ale wyszła z użycia/została zapomniana, więc słówek się czepiać nie będę. Bardziej razi jednak cały tekst, który jest wyrwany z kontekstu epoki i ówczesnego kodu kulturowego -- taki Giotto malując Matkę Boską trzy razy większą od innych postaci na danym przedstawieniu przecież nie był ślepy, zrobił to specjalnie, żeby podkreślić, która postać jest najważniejsza.
A w ogóle całe porównanie Lulu do malarstwa renesansowego, a muzyki prostszej w odbiorze (także starych płyt Metalliki) do malarstwa średniowiecznego wydaje mi się zwyczajnie głupie. Jeśli o chodzi o łatwość w odbiorze to jest właśnie dokładnie na odwrót -- Michała Anioła miło się ogląda nawet kompletnemu laikowi (nie dostrzeże wszystkiego, rzecz jasna, ale chodzi o ogólne wrażenie), Fra Angelico -- raczej tylko wcześniej przygotowanemu odbiorcy. Tak samo idiotycznie brzmi tu to twierdzenie o perspektywie -- Lulu technicznie jest płytą banalną (to nie zarzut, to stwierdzenie faktu), żeby zagrać Mastera trzeba mieć odpowiedni warsztat techniczny.
MI_rai
14.02.2012 18:20:13
O  IP: 153.19.193.78
zawsze uważałem że takt i tempo w muzyce to coś jak szyk zdania w pisaniu, można się tym pobawić ale jak się napierdoli tam niewiadomo to nie znaczy że to "awangarda" tylko debilizm, najwyraźniej nie miałem racji
xaphon
14.02.2012 18:16:24
O  IP: 213.238.81.22
ToMek, spoko, ja nie chce nikogo obrażać, zreszta nie mam w zwyczaju, tylko nie widze sensu takiej krytyki za lubienie lub nie lubienie LULU. Każdy ma własne zdanie, a kilka definicji Mariosa ze studiów i usilne przekonywanie innych do tej płyty raczej nic nie da, zwłaszcza jesli odbywa sie to przez krytykę czyjejś osoby. Poprostu trzeba nauczyć sie szanować czyjeś zdanie w danym temacie, a nie na siłe przekonać do swojego, bo tak naprawde moje jak i Mariosa opinie sa tak ważne jak zeszłoroczny snieg.
Pozdrawiam.
Puffy200(Troll)
14.02.2012 18:13:55
O  IP: 91.231.61.250
xaphon - Ale najpierw to się trzeba nauczyć pisać. Żygać? Skąd Ty jesteś? Śmiejesz się z kolesia, że jest na trzecim roku kulturoznawstwa, a sam żygasz?
Marios
14.02.2012 17:45:14
O  IP: 89.151.18.192
Absolutnie nikogo nie obrażam (krytykuję - tak - obrażam - zdecydowanie nie) Prezentuję po prostu inny punkt widzenia.
Pracę już dawno napisałem. Nawet ją obroniłem.
Są dwie strony medalu: Jedni krytykują innych za brak gustu i lubienie Lulu, drudzy krytykują tych pierwszych za nieuzasadnione ataki na Lulu. Ja należę do tej drugiej grupy.
Nie napisałem, że inni nie mają zielonego pojęcia na temat muzyki. Napisałem, że nie chcą pojąć tego, że taka muza jak Lulu też istnieje i są ludzie, którzy jej słuchają.
Wybacz, ale nie będę "żygać".
ToMek
14.02.2012 17:39:44
O  IP: 217.74.68.2
xaphon , poproszę bez osobistych wycieczek i kulturalną dyskusję
xaphon
14.02.2012 17:31:46
O  IP: 213.238.81.22
Panie Marios

Jak sie czyta te twoje nadzwyczaj wymadrzalskie i "pełne racji" wypociny to az sie żygac chce... zreszta to juz nie pierwsza Twoja wypowiedz krytykująca innych a nawet obrażająca, jeśli chodzi o tematykę zwiazaną z Lulu. No ale przecież uważasz zapewne ze Twoje zdanie jest tutaj najważniejsze, bo przecież jesteś na 3 roku studiów z kulturoznawstwa, piszesz zajebistą pracę o Metallice wiec inni na temat muzyki wogóle nie mają zielonego pojęcia i wogóle jesteś super inteligentny i przemądrzały. No ale tak to jest jak ktoś wyżej sra niż dupe ma...
Marios
14.02.2012 17:11:15
O  IP: 89.151.18.192
..to jest jakieś pozytywne znaczenie "kupy gówna" ?

Cóż za filozoficzne pytanie :) Leżę na ziemi ze śmiechu :)

"mała kupka z niespodzianką" - wydaje mi się, że to takie "mniejsze zło" :)
unnamed
14.02.2012 16:52:54
O  IP: 78.88.241.141
...a mi tam się podoba.
davidian
14.02.2012 16:40:23
O  IP: 77.253.106.183
..to jest jakies pozytywne znaczenie "kupy gówna" ?
11 fan pod ścianą
14.02.2012 16:26:03
O  IP: 93.159.21.21
dla mnie to po prostu kupa gówna...niestety w tym negatywnym tego stwierdzenia znaczeniu...

teraz odbywa sie szukanie na siłę czegoś co potwierdzi ze może to nie jest wielka kupa gówna tylko mała kupka z niespodzianką

słowo "genialna" powinno sie trzymać od tego czegoś jak najdalej
.. a wartości smakowe to może mieć zupka knora... kolejna wypocina
Marios
14.02.2012 15:56:54
O  IP: 89.151.18.192
problemem jest JĘCZENIE STARUSZKA, KTÓRE NIJAK NIE PASUJE DO MUZYKI, PRZEZ CO WIELU Z NAS UWAŻA TO ZA KAKAFONIĘ, FAŁSZ I PO PROSTU NIE MOŻE TEJ PŁYTY SŁUCHAĆ.

Według Ciebie wokal Lou nie pasuje do muzyki. Twoje postrzeganie muzyki jest podobne do malarstwa przedrenesansowego. W średniowieczu nie przywiązywano wielkiej wagi do realizmu anatomicznego, stąd liczne przekłamania w proporcjach ciała, "płaskość" postaci i obrazu. Malarze byli przekonani, że tak jest bardzo dobrze. Te przekłamania i brak realizmu wytykali później ludzie renesansu dlatego, że dostrzeżono coś takiego jak perspektywa.
To, że nie ma w Lulu stereotypowych elementów piosenki, czyli zwrotki, refrenu, "równego" uderzania w werbel, melodyjnego śpiewu, nie oznacza wcale, że wokal nie pasuje do muzyki. Dla ludzi nie mających świadomości, jak różnorodna muzyka istnieje, rzeczywiście Lulu okazuje się fałszowaniem i mruczeniem Lou. To, że coś jest zagrane "nie do taktu", nie oznacza, że jest to gówno, którego nie da się słuchać.
Muzyka to nie tylko piosenki "ułożone tak jak ma być".
Taki Mierzbow to też zdecydowanie muzyka, mimo iż 99% ludzi powiedziałoby po usłyszeniu, że to nie muzyka i tego nie da się słuchać. Taka reakcja wynika z powodu braku świadomości istnienia na prawdę różnej "dziwnej" muzyki.
ToMek
14.02.2012 13:37:32
O  IP: 217.74.68.2
Blackmark, czytałem ten wywiad kilka dni temu i byłem przekonany ze mowil to James, wiec dzis po prostu wkleiłem... ale faktycznie na taką mądrośc połakomił się Lars ;) oddaje honory i poprawiam :)
DeathOrGlory!
14.02.2012 13:23:33
O  IP: 212.191.80.148
Dzisiaj słuchałem soboie "Pumping Blood" i doszedłem do wniosku ze ten wokal Lou, az tak bardzo mi nie przeszkadza. Po ktoryms wysluchaniu, kawalki z Lulu lepiej podchodzą. To torche jak z ostrą potrawa, na poczatku mocno piecze i trudno stwierdzic czy jest smaczne czy nie, ale potem sie czlowiek przyzwyczaja i zaczyna doceniac wartosci smakowe.
SzkodniK
14.02.2012 12:11:47
O  IP: 95.160.64.173
Kto by to powiedzial czy James czy Lars to i tak podpisuje sie pod tym .
Wiesiek
14.02.2012 12:10:06
O  IP: 89.68.56.36
Gdyby Metallica utrzymala na calej tej plycie groove z cheting of me, to byłby genialny album. Zmeczony glos Lou Reeda idealnie zgrywa się tam z muzyka i wokalem heta.
the_Rock
14.02.2012 11:31:57
O  IP: 62.87.244.55
Problemem nie jest to, że Metallika z kimś kolaboruje,
ani to, że płyta jest teatralna, ani to, że druga gwiazda jest z innego środowiska muzycznego, ani to, że muzyka wykracza poza thrash czy Hard Rock lecz problemem jest JĘCZENIE STARUSZKA, KTÓRE NIJAK NIE PASUJE DO MUZYKI, PRZEZ CO WIELU Z NAS UWAŻA TO ZA KAKAFONIĘ, FAŁSZ I POPROSTU NIE MOŻE TEJ PŁYTY SŁUCHAĆ. Ja naprawdę nie obraziłbym się za longplay z jakąś gwiazdą Reagge czy RAPu, byle to trzymało się podstawowych zasad w muzyce: trzymanie tempa, śpiewanie w tonacji itd.

Żartem roku jest "Idealna harmonia Lou Reeda i Metalliki". Właśnie tej harmonii zabrakło. Symfonia pod batutą M.Kamena z Metallika zabrzmiała idealnie, choć to 2 różne światy, a wg mnie Lou niestety pasuje do Metalliki jak świnia do karety.
Mateo
14.02.2012 10:44:55
O  IP: 89.73.177.120
I literówkę walnąłem :P miało być "Jeśli postawisz..." a nie podstawisz :)
Blackmark
14.02.2012 10:37:36
O  IP: 81.190.127.244
TOMEK
To chyba powiedział jednak Larz :)
"Ulrich pytany o to czy fani zespołu będą towarzyszyć zespołowi w ich muzycznej podróży odpowiada – „Słowa ‘Fan Metalliki’ są nie do zdefiniowania..."
ToMek
14.02.2012 08:57:01
O  IP: 217.74.68.2
Lars:
„Słowa ‘Fan Metalliki’ są nie do zdefiniowania. Jeśli podstawisz 10 fanów Metalliki przy ścianie to zobaczysz 10 kompletnie różnych od siebie osób. Wiem natomiast, że w świecie hard rocka jest mała grupka ludzi, którzy myślą w bardzo ograniczony sposób i mają dość konserwatywne podejście do tego co nie mieści się w ramach ich sposobu postrzegania tego czym jest ich mała pierdolona skrzyneczka zwana hard rockiem. Nie mogę się z tym pogodzić, nie chcę się z tym pogodzić jako osoba, jako muzyk, jako artysta, jako pierdolona ludzka istota. Nie chcę być zamkniętym w jebanym pudełku do którego chce nas wsadzić 0,3% jakiejś społeczności. Sądzę, że hard rockowej społeczności stanie pała na myśl o tym projekcie, ale zawsze znajdzie się grupa ludzi, którzy będą zakładać coś z góry myśląc, że wiedzą czym to naprawdę jest – jebać ich. Tymi ludźmi są goście siadający przed komputerem swojej mamuśki i wypisujący brednie. Jest OK. Nie potrzebujemy ich."

mocne słowa, ale prawde mowiac ma racje
OVERKILL.pl © 2000 - 2012
KOD: Marcin Nowak