W
I
Ę
C
E
J

«

N
E
W
S
Ó
W
Metallica dla brytyjskiego Metal Hammer: Nie przewidywaliśmy tego - cz. 1
dodane 26.08.2020 15:34:23 przez: Marios
wyświetleń: 2234
W najnowszym brytyjskim numerze magazynu Metal Hammer na okładce pojawiła się Metallica (a raczej podobizny z plakatu, który reklamował koncerty S&M2) z podpisem: staw czoła swoim demonom. Wewnątrz pisma czytelnicy dostali obszerny artykuł w którym przedstawiono ostatni rok funkcjonowania zespołu. Nie zabrakło też planów na przyszłość. Wewnątrz niusa pierwsza część tekstu.







Album doceniony przez krytyków, trasa podbijająca świat, dwa ogromne koncerty w ramach S&M2… Metallica wróciła na szczyt świata we wrześniu 2019. Potem James Hetfield wrócił na odwyk, a świat zadrżał.


tekst: Merlin Alderslade
tłumaczenie: Dudrix & Marios



Ta trasa była dla nas niesamowita. Wyprzedane stadiony, świetnie się bawiliśmy. Naprawdę, to było cudowne. Dosłownie dwa dni po powrocie do domów dostaliśmy wiadomość.


W głosie Roba wciąż słychać niedowierzania, gdy wspomina moment, w którym Metallica dowiedziała się, że James Hetfield wraca na odwyk. To był wrzesień 2019, kilka dni po jednych z najważniejszych i najlepszych koncertów w ich blisko 40-letniej karierze: S&M2 - dwa spektakularne koncerty wspierane przez Orkiestrę Symfoniczną San Francisco, odbywające się przez dwa wieczory w nowo otwartej arenie Chase Center. Koncerty okazały się sukcesem. Było nawet więcej niespodzianek niż podczas oryginalnego S&M 20 lat wcześniej. Zespół nie wiedział o tym, ale te koncerty okazały się ostatnimi na jakiś czas.

Basista Rob, gitarzysta prowadzący Kirk oraz perkusista/architekt zespołu Lars dołączyli w rozmowie telefonicznej do Metal Hammera ze swoich domów rozrzuconych po całej Kalifornii. W obecnych czasach udzielają wywiadów promujących nowe, długo oczekiwane wydawnictwo S&M2, które było odkładane w czasie ze względu na komplikacje wynikające z pandemii COVID-19. Dla nich jednak, w porównaniu z innymi ludźmi, wszystkie plany zostały zniszczone parę miesięcy wcześniej. 28 września ogłoszono, że Metallica musi przełożyć zaplanowane koncerty stadionowe w Australii i Nowej Zelandii – ostatnie w kolejce po zwycięstwo na monstrualnej trasie promującej Hardwired… To Self-Destruct, tak aby James mógł „ponownie podjąć się leczenia swoich uzależnień”. Dla fanów to był prawdziwy szok, przykre przypomnienie, że nawet największe metalowe zespoły nie są niezniszczalne. Dla Metalliki to była nagła utrata prędkości i emocjonalny policzek w twarz.

To było dla nas bardzo emocjonalne przeżycie - przyznaje Kirk. Gdy coś przytrafia się członkowi zespołu, jest to głęboko niepokojące. To szok, wiesz? Trzeba się trochę namęczyć, żeby w końcu odnaleźć jakiś bezpieczny grunt.

Naprawdę tego nie przewidywaliśmy - przyznaje Rob. Wydawało się, że z Jamesem wszystko w porządku, ale teraz wracam wspomnieniami do tych dni, próbuję przeanalizować całą sytuację i dostrzec wszystkie sygnały. Życie w trasie to duże wyzwanie i potrafię sobie wyobrazić, że dla Jamesa wyjście na scenę przed tych wszystkich ludzi i bycie zawsze w formie… podczas, gdy twoja rodzina nie zawsze jest z tobą, tyle rzeczy się dzieje, wywiera to ogromne ciśnienie… wyobrażam sobie, że to musi być ciężkie.

Lars z kolei jest nieco mniej otwarty na temat swojej reakcji na wiadomość o Jamesie – był niezwykle zwięzły w swojej wypowiedzi, gdy zapytaliśmy o moment, w którym zespół dowiedział się o problemie – ale przyznaje, że w sercu Metalliki wciąż pozostaje pewna słabość, która wbrew pozorom, nigdy tak naprawdę nie odeszła. Cały czas jestem świadom kruchości tego wszystkiego - mówi. Myślę, że dumnie obnosimy się z naszą ludzką stroną. Wydaje mi się, że zawsze byliśmy w miarę otwarci i dzieliliśmy się naszymi słabościami. Myślę, że pokazanie naszej ludzkiej strony, bycie szczerym, to zawsze była część Metalliki, więc wydarzenia z jesieni 2019 były bardzo organiczne i oczyszczające. To w skrócie podsumowuje co uczyniło Metallicę jednym z najwytrwalszych zespołów w historii rocka. Poza utworami definiującymi gatunek oraz ogromnymi koncertami, kontrowersjami oraz dzikimi eksperymentami, zawsze był to odważny zespół z sercem jak na dłoni. Czy to dewastująca śmierć Cliffa Burtona, napięcie przed czasami St. Anger hipnotyzująco uwiecznione w filmie Some Kind of Monster lub całą sprawa z Dave’em Mustainem - przez te rzeczy czujemy jakbyśmy znali Metallicę od środka, ponieważ z powodu tych wszystkich prób i udręk, nie cofnęli się przed niczym. Nie oddalili się od siebie i od nas.

Jestem jedynakiem, więc oni byli w moim życiu dłużej niż ktokolwiek inny poza moimi rodzicami - mówi Lars. Wiemy jaki jest sposób działania. Gdy widzisz wzloty i upadki swojego brata, swoich przyjaciół, swojego partnera, wiesz jak ten proces wygląda. W tym przypadku procesem Metalliki było odłożenie instrumentów, odwołanie wcześniej wspomnianych występów i naciśnięcie pauzy na tak długo, aby ich frontman mógł wyzdrowieć. I wiedzieli o tym, że ten proces będzie trwał tak długo, ile tego James potrzebuje. Byłem w sytuacji, że nic mi nie wychodziło, potrzebowałem przerwy we wszystkich co robiłem i zadbanie o siebie - przyznaje Kirk, który twierdzi, że jest trzeźwy „od ponad pięciu i pół roku”. Jestem zaznajomiony z tym emocjonalnym i terapeutycznym procesem, przez który trzeba przejść - dodaje. Gdy ktoś potrzebuje pomocy, nie jestem tym który ocenia, ponieważ przeszedłem przez to. Byłem w tym miejscu przez długi czas i wiem, że po prostu trzeba pomóc swojemu przyjacielowi.



James Hetfield po raz pierwszy od miesięcy występuje publicznie. Było to pod koniec stycznia, a James otwierał wystawę swoich samochodów.



Oczywiście wszyscy wiemy co zdarzyło się potem – ponieważ przytrafiło się to nam wszystkim. To co miało być krótką przerwą, stało się całkowitym zamknięciem, przez co Metallika i reszta świata musiała odwołać swoje plany. Gdy już wydawało się, że Metallika może wrócić na właściwe tory – James pojawił się po raz pierwszy publicznie od momentu pójścia na odwyk podczas pokazu samochodów pod koniec stycznia – jeden z najbardziej zarobionych świata musiał ogłosić stan zawieszenia. Żadnych tras. Żadnych jednorazowych koncertów. Żadnych prób. Nic.

Gdy pandemia koronawirusa kontynuowała żniwa na całym świecie, a głównym epicentrum kryzysu stała się ich ojczysta ziemia, było w zupełności jasne, że nie ma mowy o powrocie trasy Hardwired na mapy. Gdy zespół zyskał trochę dodatkowego czasu, aby spędzić czas ze swoimi rodzinami (Lars nawet żartował, że spędzanie czasu ze swoimi synami przypomina mu czasy, gdy odwoził ich do szkoły – drzwi pozamykane i nikt nie chciał nigdzie wychodzić), starano się utwierdzić fakt, że zespół wciąż żyje, wciąż jest aktywny i, co najważniejsze, wciąż pozostają w kontakcie z fanami. Późnym marcem zespół rozpoczął serię Metallica Mondays, nowe, cotygodniowe wydarzenie: publikowanie starych nagrań koncertowych Metalliki, czasami wzbogacone o wstęp od Larsa. W maju opublikowali nową, akustyczną wersję Blackened, nagraną indywidualnie w ich domowych studiach. Było to dobre odwrócenie uwagi dla fanów, którzy byli zmuszeni spędzić lato bez koncertów. I po raz kolejny powraca pytanie, które przez te wszystkie lata napędzało Metallikę: co będzie następne?

Poza wszelkim możliwym sposobem na łączenie się z naszymi fanami przy każdej okazji, to nowa muzyka jest tym co napędza wszystkich - mówi Lars. Czy to oznacza, że możemy dostać nowy album szybciej niż się tego spodziewamy? Ja tylko spekuluję - zaczyna Kirk. Ale jeśli koncertowanie po świecie nie powróci do normalności to będziemy musieli zamknąć się w środku i zacząć pracować nad utworami, zacząć coś nagrywać. Myślę, że to najbezpieczniejsza i najrozsądniejsza rzecz do zrobienia! Jeśli brzmi to jakby Metallica nie poczyniła żadnych kroków ku albumowi numer 11, nie dajcie się zwieść: są całe tony nowego materiału. Mamy mnóstwo materiału - mówi ze śmiechem Kirk. Wiem, że ja mam mnóstwo, ponieważ muszę nadrobić. Gdy nagrywaliśmy ostatnim razem, ogromnym szokiem dla mnie była strata tych wszystkich pomysłów muzycznych [Kirk zgubił telefon, na którym było ponad 300 pomysłów]. Byłem więc bardzo zdeterminowany, aby czymś to nadrobić. Czułem, że tym razem miałem sporo do zaoferowania. Ostatnie zdanie wydaje się być ciekawe. Przyznać trzeba, że ostatnie wydawnictwo było dziełem Jamesa i Larsa, z drobnym wkładem Kirka i Roba, w porównaniu z ostatnimi latami. Kirk powiedział w wywiadzie dla Metal Hammera w 2016, że była to sytuacja, którą musiał zaakceptować, mimo iż była nieco frustrująca. Jeśli, zgodnie ze wszystkimi znakami na niebie, nowy album powstaje, to będzie to zdecydowanie bardziej dzieło zespołowe.

Nie będę się wypowiadał w imieniu całego zespołu, ale jeśli o mnie chodzi, czuję, że to może być wspólna praca - twierdzi Rob. Osobiście bardzo bym tego chciał. Podoba mi się ten sposób myślenia, aby bardziej współpracować i myślę, że to bardzo ekscytujące z perspektywy obecnych czasów, perspektywa na przetarcie nowych szlaków.

Zajmuje mi to parę miesięcy, aby przebrnąć przez wszystkie moje pomysły - dodaje Kirk. Mam bardzo dużo materiału, więc w momencie gdy zadecydujemy "OK, zacznijmy planować rozpoczęcie pisania utworów i nagrania" to będę gotowy. Będę w studiu od pierwszego dnia.

Kirk nie żartuje na temat nadmiaru materiału. Z pełnym entuzjazmem twierdzi, że ma 600 riffów zgromadzonych w bazie (na szczęście bazą nie jest tylko telefon), a Rob potwierdza, że śmiało się nimi dzielił z resztą zespołu. Kirk ma mnóstwo pomysłów - mówi z uśmiechem basista. To zabawne, ponieważ czasami stoi w kuchni, gotuje coś i w tym samym czasie gra riff, albo siedzisz w toalecie a on przedstawia ci pomysły. Gdy zrozumieliśmy, że lockdown będzie miał miejsce podeszliśmy do tego w stylu „Hej, bądźmy twórczy”, rozumiesz? Po prostu skupmy się na tym. Często zespoły, które istnieją tak długo jak Metallica mają problem typu: „Stary, nie mogę wymyślić żadnego riffu, nic dobrego mi nie przychodzi do głowy, żadne słowa, ciężko pisze się utwory”, ale to nie znaczy że my mamy takie problemy. Nie chcę obrazić innych zespołów, ale czasami nasz najgorszy riff mógłby być ich najlepszym.

Wygląda na to, że Kirk i Rob są gotowi do działania, ale co z Larsem? De facto lider Metalliki jest bardzo ostrożny, gdy pytamy go gdzie zespół jest w temacie nowego albumu, ale przyznaje, że teraz jest dobry moment, aby pójść naprzód i jest pozytywnie nastawiony. Okazja, aby popracować nad nową muzyką jest niesamowita - mówi Lars. To zawsze jest podniecające. Przewija się wiele pomysłów. Wiele rzeczy nam sprzyjało przy ostatnim albumie – fani, ruch planet, energia wszechświata, i takie tam – i wydaje mi się, że ta energia wciąż nam sprzyja, jest z nami nieodłączna, dobrze się czujemy w związku z przyszłością. Mamy świetne riffy, świetne pomysły, a pewnego dnia to wszystko nabierze kształtów, gdy będzie już bezpiecznie i my będziemy pewni tego materiału, na pewno ruszymy z kopyta.



Moc metalu zmusiła Edwina Outwatera (dyrygenta) i Michaela Tilsona Thomasa (dyrektora artystycznego San Francisco Symphony) do wyciśnięcia wszystkich soków w obecności Metalliki.



W momencie, kiedy dzisiejsze okoliczności oznaczają tyle, że branża rozrywki jest wyciszona najbardziej, Metallica jest znana z tego, że od 15 lat ucieka ze studia, by porobić coś innego, czy to w formie mini wypadów (Escape from the Studio ’06, Sick of the Studio ’07), czasochłonnych projektów (Orion Fest, film Through the Never i Lulu, albo proste pomysły typu koncert na Antarktydzie, bo czemu by nie?). To właśnie owa mieszanka spontaniczności i ambitnego planowania stawia ich na pierwszym miejscu w metalowym światku, ale ostatecznie pojawia się też kilka pytań. Różna tematyka pomysłów to jedno, ale trzy studyjne albumy na przestrzeni dwudziestu lat to nie jest najbardziej płodny powrót w dziejach ciężkiego grania, a cień filmu Some Kind Of Monster nadal jest bardzo widoczny. Czy Metallica faktycznie cieszy się jeszcze procesem tworzenia nowej płyty? Tak, absolutnie! – rzuca Lars. Kocham to! Szczególnie dwa ostatnie albumy dobrze wróżą na przyszłość.

Więc nie martwisz się o żaden potencjalny konflikt, kiedy wszyscy razem znów wejdziecie do studia?

Kiedy się starzejesz, nabierasz szacunku – odpowiada. Rozumiesz, empatia – to właściwe słowo. To są te rzeczy, którymi się nie przejmujesz, gdy masz 22 lata, jesteś pełen odwagi i szalonej, narcystycznej energii. Ale kiedy siedzisz tam i masz na karku ponad 50 lat, myślisz: „Nie muszę iść do studia, i kurwa walczyć”. Nie chcę tego robić. Chcę znaleźć z chłopakami wspólną płaszczyznę i rozwinąć kilka pomysłów. I tak, cieszę się tym. Lubię proces nagrywania płyt i tworzenia nowej muzyki. Ale gdyby plan zakładał, że mielibyśmy wejść do studia i spędzać tam każdy dzień przez rok, to nie sądzę, żeby proces nagrywania był dla nas korzystny. Jeśli przyszłość rysuje się pozytywnie dla Metalliki, to także teraźniejszość daje nam powód do radości.

Proces wydawniczy S&M2 może i trochę potrwał, ale z pewnością warto było czekać. Album jest po prostu fantastyczny: zarówno celebruje przeszłość Metalliki, jak i jest świadectwem odmowy utknięcia w niej na zawsze. Szukanie sposobów na zrobienie tego trochę inaczej, na zmianę formuły (nawet jeśli tylko odrobinę) jest tego najlepszym przykładem. Nowsze utwory, takie jak Moth Into Flame i Halo on Fire, brzmią gigantycznie, wspierane przez San Francisco Symphony, podczas gdy kompozycje The Outlaw Torn, The Unforgiven III i (Anesthesia) Pulling Teeth dostają zupełnie nową jakość. Choć pierwotnie nie było to zamierzone i nie miało się stać punktem kulminacyjnym w tym szczególnym rozdziale kariery zespołu, okazało się, że jest to najnowszy duży projekt, wypełniający karierę Metalliki.

To było niesamowite kilka dni – przyznaje Lars. Niesamowity weekend w San Francisco, niesamowity kamień milowy. Uważam, że nasze doświadczenia z S&M reprezentuję tę stronę Metalliki, w której staramy się wyjść poza naszą strefę komfortu, zebrać siły i wejść w inny świat. Zespół był w bardziej odpowiednim miejscu, niż miało to miejsce 20 lat temu, i myślę, że czuliśmy się znacznie bardziej komfortowo i dzięki temu szerzej zarzuciliśmy sieci, byliśmy bardziej ryzykowni.

Świetnie się bawiłem – dodaje Kirk. Musiałem się fizycznie przygotować do tych koncertów. Muzycy klasyczni… Możesz przedstawić im dowolny utwór, a oni są w stanie zagrać go z marszu, co jest niezwykle trudne do zrobienia. Więc czułem, że muszę im przynajmniej spróbować dorównać na poziomie muzykalności. Z perspektywy czasu oceniam, że poszło nam całkiem nieźle!

To było tak, jakbyś unosił się na jakimś magicznym dywanie – sugeruje Rob, który po raz pierwszy bawił się doświadczeniem z S&M. Miałeś całą tę energię wokół siebie, czułeś, że muzycy orkiestry odpowiadają i również cieszą się tym doświadczeniem. A potem fani są zdumieni tym, czego doświadczają, ponieważ niektóre z tych osób nigdy wcześniej nie widziały orkiestry, a część nie miała do czynienia z zespołem rockowym. Te wszystkie elementy złożyły się na wyjątkowy wieczór.

Jak na zespół, który przetrwał więcej krytyki, więcej debat i więcej podziałów, niż jakakolwiek inna metalowa ekipa, wydaje się, że teraz wbrew wszelkim przeciwnościom gwiazdy sprzyjają Metallice. W ciągu ostatnich czterech lat nagrali swój najlepszy album od dziesięcioleci, dali najbardziej cenione przez krytyków koncerty i to wszystko zakończyli jubileuszowym wydarzeniem, które po prostu… sprawiło… że wszyscy poczuli się dobrze. Bez dramatów, bez kontrowersji, bez tego steku bzdur. Jeśli już, to powrót Jamesa na odwyk w tym samym miesiącu tylko wzmocnił w zespole ogólne poczucie dobrej woli, które odzyskali ostatnimi czasy. Krótko mówiąc: dobrze jest być teraz w Metallice.

I kiedy wszyscy Czterej Jeźdźcy zmierzają teraz w tym samym kierunku – James radzi sobie świetnie – mówi Rob – mają w zbiorniku dużo więcej paliwa. Nie możemy przebywać teraz fizycznie razem, ale ćwiczymy kreatywność między sobą. Dzielimy się nowymi pomysłami i budujemy kolejne etapy – dodaje Rob. To może być terapeutyczne, wiesz? Kreatywność w połączeniu z muzyką jest bardzo uzdrawiająca. To pozytywne doświadczenie dla nas wszystkich. Dla Jamesa to było naprawdę ważne. Kirk: Sprawdzamy się nawzajem raz w tygodniu i upewniamy, że wszyscy czują się dobrze i są zdrowi. Staramy się iść naprzód. Kiedy powietrze się oczyści i będzie bezpiecznie dla wszystkich, będziemy gotowi przyśpieszyć.

Dla Larsa ta ostatnia sprawa jest tą najciekawszą sytuacją, ponieważ jest po prostu kolejnym wyjątkowym rozdziałem dla wszystkich, którzy planują za dużo do przodu. I nie doświadczyłby czegoś podobnego w żaden inny sposób. Jak tylko będzie bezpiecznie, wznowimy działanie i wrócimy do tego, co robiliśmy – potwierdza. Metallica to życiowy wybór. To nie jest coś, w co wchodzimy i opuszczamy. Metallica jest tym, co robię. Naprawdę to lubię. I pozostali czują to samo. W przyszłości będę nad tym spędzał tyle samo czasu. Zawsze patrzę w przyszłość. Zbliżamy się do końca rozmowy i zanim czas minie, dodaje: Nawiasem mówiąc, dopiero zaczynamy. Nadal mamy przed sobą najlepsze lata. Mówi to z błyskiem uśmieszku w głosie, ale wiecie co? Jeśli macie w pamięci kilka minionych lat, to uważam, że Lars wcale nie żartuje.



koniec części pierwszej















Dudrix
Marios

Overkill.pl


Waszym zdaniem
komentarzy: 10
Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze.
a7xsz
28.08.2020 07:16:18
O  IP: 0.0.0.89
Dla mnie ważne w tym wszystkim jest to, że przebili pierwsze S&M.

Uzasadnij.
Nie mogę się doczekać poznania argumentów i procesu myślowego.
siara
27.08.2020 10:41:47
O  IP: 0.0.0.87
Mnie ciekawi jakie inwestycje,biznesy finansowe mają po za muzyką, Taki Lewandowski inwestuje w swoją klinikę, ośrodek wypoczynkowy,budownictwo i wiele innych rzeczy.
swirkh
26.08.2020 22:27:23
O  IP: 0.0.0.62
Zgadza się, Chad mówił w Metal Up Your Podcast, że "główna" ekipa technicznych jest zatrudniona na normalnym etacie (jednocześnie mają możliwość dorabiania w wolnym czasie, np. techniczny Kirka pracował bodajże z Taylor Swift), ci którzy mieszkają blisko HQ są tam często, ci którzy mieszkają dalej (np. Chad w Atlancie) są pod telefonem i w razie potrzeby przyjeżdżają do SF, niektórzy z nich mieszkają w Europie i ponoć nie stanowi to przeszkody.
BME
26.08.2020 20:57:36
O  IP: 0.0.0.37
btw, z Chadem przybilem piatke ostatnio, bedac w dziurze.
akurat kostki wkladal do mic-standa, to krzyknalem ;)
Justin i Zach tez sie krecili, ale byli bardziej zalatani i nie bylo okazji.
BME
26.08.2020 20:39:16
O  IP: 0.0.0.37
tez tak sadze - sztywna, najblizsza ekipa kreci sie w HQ na pewno.
maja po prostu etat. przeciez stac TAKa firme na place, nawet na "postojowym" ;)
zauwazylem tez podczas prob w Tuning Roomie, ze chlopaki maja innych technicznych od instrumnetow od ekipy podczas samego show (Chad, Justin, Zach, Jimmy).
Marios
26.08.2020 19:54:10
O  IP: 0.0.0.87
koynrad, bardzo zawęziłeś. Chad, Jimmy, Justin i szef wszystkich szefów, Zach, to jest etatowa ekipa nie tylko od koncertów, ale też od prób i samego utrzymania HQ w gotowości. Zdaję sobie sprawę, że Roberto u siebie na chacie sam se basy stroi, wymienia struny, etc, ale wątpię, by w HQ dotykał się czegokolwiek od technicznej strony. Wchodzi i gra. A na setkę osób z ekipy Live Nation, która stawia sceny itd. Metallica przekazuje przez fundację finansowe wsparcie dla inicjatywy nazwanej Crew Nation. Jest w tym i 100 000 od Metalliki:

Jak wszyscy doskonale wiecie, koncerty Metalliki – i ogólnie w całości muzyka grana na żywo – nie byłyby możliwe bez niezliczonej ilości ludzi pracujących za sceną. Ponieważ pandemia wstrzymuje cały rynek koncertowy, chcemy wyciągnąć pomocną dłoń do ekip koncertowych, które żyją od koncertu do koncertu. Nasi partnerzy z Live Nation przeznaczyli na ten cel 10 milionów dolarów. Na początku było to 5 milionów przekazanych z kasy LN, a następnie dołożono kolejne pięć przekazanych przez artystów, fanów i pracowników. Z chęcią dołożymy do tego funduszu 100 000 dolarów, by pomóc tym, którzy sprawiają, że zespoły mogą dawać koncerty przez cały rok.

koynrad
26.08.2020 19:17:24
O  IP: 0.0.0.31
Ja się zastanawiam jak to jest w przypadku Mety jako firmy. Zatrudniają jakąś liczbę ludzi i jak są koncerty to wiadomo zarabiają a Ci ludzie pracują, natomiast jak nie ma grania, zespół tak jak teraz siedział bo kwarantannie itp myślicie że tak Chad ma płacone co miesiąc jeżeli np nie koncertują? Czy to działa raczej tak że przez sezon zarabiają wszyscy sporo kasy a potem jak jest przestój bo nagrywanie płyty itp to żyją z tego co zarobili? Ktoś coś słyszał o tym?
Marios
26.08.2020 18:28:40
O  IP: 0.0.0.87
Czyli że nie przekonała Cię baza sześciuset riffów Hammetta??? Dla mnie ważne w tym wszystkim jest to, że przebili pierwsze S&M.
NIKT
26.08.2020 18:19:37
O  IP: 0.0.0.79
Przyznam szczerze, że zdecydowanie bardziej cieszył bym się z nowej płyty Metalliki niż z S&M2. Oczywiście jestem realistą i wiem jakie są zapędy zespołu w kierunku nagrywania nowego materiału, ile to "musi" trwać,.. Nie napalam się, bo mimo że czas upływa mi cholernie szybko (za szybko), to zdaję sobie sprawę, że jeszcze sobie poczekamy. Natomiast wkurza mnie strasznie, że S&M2 nazywa się "nową płytą", "nową muzyką",.. Wydawnictwo koncertowe i nic więcej. Jakie by nie było, to jest to tylko i wyłącznie płyta koncertowa. Tylko, bo każdy sobie zdaje sprawę z tego, że "Live Shit" niczym nie zdołają przebić. Nigdy już nie nagrają "koncertówki", która chociażby zbliżyła się do LS. Jeśli chcą uszczęśliwić świat, to niech tylko napiszą oficjalnie: "WESZLIŚMY DO STUDIA":) W tedy ziemia zadrży:D No a potem to już z górki.. roczek, może dłużej i mamy: "nową muzykę", "nową płytę",..
Marios
26.08.2020 16:09:57
O  IP: 0.0.0.87
W najnowszym Teraz Rocku Kirk przedstawia trochę więcej szczegółów odnośnie fizycznego przygotowania do występów z orkiestrą.
OVERKILL.pl © 2000 - 2023
KOD: Marcin Nowak